Artykuł z cyklu Polska Niezwykła: ROWEROWO

Artykuł z cyklu Polska Niezwykła: ROWEROWO

Ten wpis dedykuję znajomej osobie, która podobnie jak ja, przemierza kolejne rowerowe kilometry w samotności. Chcę jej unaocznić i udowodnić, że to ja mam „piękniejsze” i bardziej „spektakularne” widoki na trasie 😛 Zresztą zobaczcie sami… a potem możecie mi zazdrościć 😉

Początek trasy nie zapowiada późniejszych rewelacji. Przebijam się przez miejską dżunglę, z rozczuleniem spoglądając na doskonale znane mi bloki, domy, czy całkiem obce sznury aut ciągnących we wszystkich możliwych kierunkach, aż w końcu, po ok. 20 minutach następuje zwrot akcji. Przede mną przeszkoda w postaci wiaduktu. 

Wiadukt nr 1 wygląda płasko na focie, ale dajcie wiarę, że potrafi dokopać :P

Wiadukt nr 1 to topowa inwestycja lat 70-tych w województwie kujawsko-pomorskim. Wygląda nieco płasko na focie, ale dajcie wiarę, że potrafi dokopać :P

Nie jest łatwo, jeśli chce się doświadczyć pięknych widoków, trzeba włożyć trud i wypocić swoje. Na szczęście wysiłek zostaje wynagrodzony i z góry otwiera się przedni widok na tory 😀

r5

Dreszczyku emocji dodaje fakt, że mijam przekreśloną tablicę z nazwą Bydgoszcz – to znak, że przekroczyłam granicę miasta i moja wycieczka nabiera podmiejskiego charakteru.

r6

Jednak nie można tak w nieskończoność podziwiać tej cudnej panoramy z wiaduktu, przecież dalej też czekają nietuzinkowe atrakcje. Ruszam więc w dół i po chwili trafiam w najprawdziwsze ostępy leśne! Naprawdę warto wyjechać z miasta dla takich widoków!

r7

Drzewa poza terenem zabudowanym są jakieś takie inne… Bardziej drzewiaste? Bardziej zielone? Nie umiem wyłapać tej subtelnej różnicy, w każdym razie jest ich na tyle dużo, że całe to skupisko chyba można nazwać lasem 😀 Jadę więc sobie lasem, ale nie czuję się przytłoczona samotnością, bo po lewej towarzyszą mi tory, po których suną pociągi wypełnione pasażerami, po prawej za to bieży droga i bywa, że mija mnie jakieś auto, też przecież kimś wypełnione.

Dojeżdżam do wioski nr 1 i mam niesamowite szczęście, jeśli akurat przez stację przetoczy się skład pociągu. Nawet dostaję dreszczy na myśl o potężnym gwiździe, który wydobywa się z lokomotywy! Co za niesamowite przeżycie, mówię Wam!

Dziś jest mój szczęścily dzień! Udaje mi się sfotografować Intercity :P

Dziś miałam szczęście! Udało mi się sfotografować Intercity :P

Wioska ta dysponuje jeszcze jedną potężną atrakcją, mianowicie na terenie ogrodzonym widać prawdziwy „kaczy dół”, bajoro jak ktoś woli 😉 Wystarczy podejść do płota niczym Kargul albo Pawlak i popatrzeć sobie przez szpadelki na ten ciekły cud. No przecież zbiornik wodny to najlepsze co mnie mogło spotkać w trasie! 

Co prawda żaglówek tam nie ma, ale i tak jest zajebiście :P

Co prawda żaglówek tam nie ma, ale i tak jest zajebiście :P

Taki widok zawsze wprawia człowieka w dobry nastrój i rozluźnienie, ale właśnie wtedy nie mogę dać się omotać atrakcjom widokowym, bo przede mną znajduje się najtrudniejszy punkt orientacyjny na całej trasie. Trzeba uważać, żeby nie pojechać prosto, w nieznane i trudne topograficznie rejony, tylko skręcić ostro w prawo, praktycznie pod kątem 90 stopni.

r13

 Ścieżka rowerowa co prawda ulatnia się na kilkadziesiąt metrów, ale po chwili powraca w cudowny sposób i można ze spokojem ducha rozpędzić się na nowo. Oczywiście w ramach rozsądku i w świetle prawa, bo jak widać znak ogranicza do 70 km na godzinę 😉

Człowiek chciałby się rozpędzić, ale wszędzie jakieś nakazy...

Człowiek chciałby się rozpędzić, ale wszędzie jakieś nakazy i zakazy…

Jak się komuś wydaje, że teraz jazda będzie swobodna i wolna od wszelkich trosk to się grubo myli… Licho nie śpi i stosowne znaki ostrzegają mnie przed dziką zwierzyną, która może czaić się za każdym najbliższym krzakiem.

Proszę bardzo! Dobrze, że rowerzyści są przynajmniej informowani o wyskakujących dzikich zwierzętach :P

Proszę bardzo! Dobrze, że rowerzyści są przynajmniej informowani o wyskakujących dzikich zwierzętach!

Jadę więc cała w stresie, nerwowo rozglądam się na boki, czy jakiś rogacz nie wybiega właśnie świńskim truchtem z lasu i celowo lub całkiem niechcący rzuca mi się pod koła… Co za stres…

A żeby było ciekawiej, to co jakiś czas mijam rozliczne odnogi od mojej trasy i w kółko muszę powtarzać sobie w myślach: „nie jedź tą drogą, nie jedź tą drogą”. 

Jedna z tych mylnych, zwodniczych odnóg od trasy... Byłam dzielna i nie dałam się wrobić w "Wrong Turn" ;)

Jedna z tych mylnych, zwodniczych odnóg od trasy… Byłam dzielna i nie dałam się wrobić w „Wrong Turn” ;)

Jeszcze brakowałoby tego, abym wpakowała się w labirynt równiutko zasadzonych tajemniczych leśnych zagajników!Prawda, że leśnicy pięknie poradzili sobie z sadzeniem równoległym drzew?

r18

Po drugiej stronie sadziła najwyraźniej upojona ekipa, bo tak równiutko już nie jest, ale możliwe, iż sama Natura coś pokiełbasiła 😉

r19

W tych wyjątkowych okolicznościach przyrody docieram na skraj wioski nr 2 i kieruję się na lewo. Musicie wiedzieć, że w tym momencie porywam się niemal na szaleństwo, bo nie kończę wycieczki zgodnie ze znakiem:

Jest malowniczy kościółek na wzgórzu, jest i wyczekiwany znak kończący swawole dziczyzny :)

Jest malowniczy kościółek na wzgórzu, jest i wyczekiwany znak kończący swawole dziczyzny :)

Niestety tam gdzie jelenie przestają fikać, zaczyna się terytorium kruków, wron i sępów...

Jednak tam gdzie jelenie przestają fikać, zaczyna się terytorium kruków, wron i sępów… Tym razem trzeba uważać na ataki z góry…

Dalej jadę odnogą drogi ekspresowej i ani chwili nie żałuję, bo kiedy mijają mnie rozpędzone auta z charakterystycznym podźwiękiem to czuję, że żyję 😀

r28

Po drodze mijam dziwaczne domy...

Po drodze mijam zaawansowane technologicznie Przewiewne Domy…  :)

Jednak wkrótce moim oczom ukazuje się upragniony cel… Jest nim wiadukt nr 2, który wypaca ze mnie wszystko to, czego pierwszy nie zdołał 😉

r24

Nawet nie wiecie jak rozkosznie jest spojrzeć z góry na mknące pojazdy!

Eh...

Eh…

Człowiekowi tyle złotych myśli wpada do głowy i robi się tam tak niesamowity jazgot, że nie pozostaje nic innego jak zapić tę gonitwę myśli…

..wodą, oczywiście :D

..wodą, oczywiście :D

Przepełniona samozadowoleniem mogę spokojnie zjechać z wiaduktu i wrócić tą samą drogą do domciu, podziwiając genialne widoczki raz jeszcze. Ma to swój bonus – tym razem mogę niemal oglądać widowiskowy spektakl, jakim jest tarcza słońca zachodząca za horyzont. Co prawda chmury i drzewa wszystko zasłaniają, ale kto by się przejmował 😉

Kiedy chmur nie ma to słonko chowa się za drzewa, więc z niebywałego zachodu nici, ale kto by się przejmował ;)

Jednak w życiu nie jest idealnie i nie same piękne rzeczy mijam po drodze. I mnie przytrafiło się jedno paskudztwo! Bleah!

Jednak w życiu nie jest idealnie, więc nie same piękne rzeczy mijam po drodze. I mnie przytrafiło się jedno paskudztwo! Bleah!

A wiecie co w tej wycieczce jest najfajniejsze? Jutro znów ją odbędę 😀 

14 comments

  1. Mimo stresu chyba jednak udało się uniknąć bliskiego spotkania z dziczyzną atakującą z leśnych otchłani. 🙂

  2. Takie rowerowe wypady za miasto są wspaniałą okazją do regeneracji. Zresztą to mój ulubiony typ aktywnego wypoczynku. Nie mogę się doczekać powrotu do Polski i rozpoczęcia sezonu rowerowego (w tym roku zdecydowanie późno).

    Pozdrawiam

  3. Bardzo interesująca wycieczka. No i fajna alternatywa dla siedzenia w domu przed TV 🙂 Ja się wybieram do Chile pod koniec roku i planuję przejechać je wzdłuż i wszerz 🙂 rowerem. I coś mi się nie wydaje, że nie będzie tak rekreacyjnie i miło jak u Ciebie 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Wieczna Tułaczka

      Zdecydowanie nie będzie tak rekreacyjnie jak u mnie 😀 I zdecydowanie będzie bardziej miło jak u mnie 😀 Świetna wyprawa Ci się kroi!!

  4. 😀 dobre

    a ten, masz coś przeciwko rogatej zwierzynie? hę?

  5. Jak na rower, to tylko w nasze górki, albo zapomniane wsie. Na większych szosach jeździ się strasznie niekomfortowo i niebezpiecznie. Stąd odczytuję to uwielbienie do świstu mijających pojazdów ironicznie – są o wiele lepsze sposoby na zastrzyk adrenaliny 😉

    • Wieczna Tułaczka

      W sumie to cały post jest ironiczny 😉 Ale jak ma się góry i opuszczone wioski daleko to jeździ się gdzie się da 🙂
      PS. Faktycznie w naszym kraju jeździ się mało komfortowo, oby szyko się to zmieniło na lepsze 🙂

  6. No można stracić wzrok przez to paskudztwo na ostatnim zdjęciu 🙂 Ja uwielbiałam niegdyś świst powietrza i tę chwilę uderzającej adrenaliny, kiedy jadąc po takiej jednej naszej drodze bez chodnika i bez pobocza mijały mnie dosłownie o włos kolejne PKSy, albo ciężarówki…. 🙂

  7. Przyjemna trasa. No może poza ekspresówką – ja się cholernie boję jeździć po ulicach, jeśli nie ma ścieżki rowerowej, bo a) nie mam prawka i trochę dziurawa jest moja wiedza nt przepisów drogowych, b) w Wawie i okolicach kierowcy są wyjątkowo chamscy, c) kierowcy z definicji nienawidzą rowerzystów… No ale to zupełnie inna sprawa. Zatem powtórzę: trasa przyjemna!

    Kurde, jaka Ty jesteś chudzinka! (Zazdrości!!!!!!!)

    • Wieczna Tułaczka

      Kierowcy to w całej Polsce są chamscy 😛 Ostatnio jeden prawie mnie przejechał, wyjechał debil z podporządkowanej i nawet się nie rozejrzał…za to miał mnóstwo energii w nawyzywaniu mnie od najgorszych :/ Pogratulowałam mu kultury jazdy i kultury osobistej 😛

      PS. A chudzinka to po mamusi, no i trochę po ćwiczeniach, bo po tatusiu odziedziczyłam uwielbienie do słodyczy… 😛

  8. Dołączam się do pozytywnych komentarzy 🙂 również bardzo lubię taką formę spędzania czasu, zawsze to jakaś przygoda w codzienności 🙂 można natknąć się na naprawdę ciekawe miejsca w swojej okolicy o których nie miało się pojęcia. Polecam wszystkim taką formę wypoczynku i rekreacji 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*


*

Scroll To Top
bahis siteleri albet
Kocaeli Escort Bakırköy escort kaçak bahis siteleri milanobet

kartal escort Pendik escort gay porno Wso shell Escort kusadasi

escort izmit , escort samsun , escort ankara , eskisehir escort ,