TATRY – Czerwona Ławka – opis szlaku

TATRY – Czerwona Ławka – opis szlaku

Szalejące burze i wiszące nad Tatrami ciemne chmury mocno namieszały w planach. Kończysta zamieniła się w Słowacki Raj, a Wysoka w turystyczną wycieczkę po Spiszu. Bieganie po drabinkach oraz zwiedzanie Spiskiego Zamku, Spiskiego Podgrodzia i Lewoczy było miłym  przerywnikiem, ale dość już miałam tych wszystkich stupaczków i spacerowania po zadupiastych uliczkach. Do cholery, ja tu Tatry przyjechałam zdobywać! Me serce rwało do granitu!

Kolejny dzień zapowiadał się znośne. Z każdą godziną chmur miało przybywać, ale generalnie mogło się to skończyć raczej deszczem – ewentualnymi piorunami straszył tylko serwis pogodowy. No i przy dobrych wiatrach chciałam z tych warunków wycisnąć Jaworowy Wierch, od dawna plączący się pod kopułką. Szczyt został wytypowany po bardzo wnikliwej analizie, bowiem potrzebowałam celu zlokalizowanego w pobliżu schroniska (by w razie burzy mieć się gdzie ewakuować) oraz przekonującego planu awaryjnego na podlejsze warunki. W rezerwie mogła znaleźć się tylko Czerwona Ławka, wszak to ze szlaku na tę przełęcz zbacza nieznakowana dróżka na Jaworowy. Pogoda miała zdecydować za nas. Cokolwiek by nie padło, dla obojga będzie to nowość. No i fajnie.

Hrebienok (Siodełko)

Na Hrebienoku przywitał nas niedźwiedź :D

Tak czy siak, trzeba było zacząć od przemierzenia Doliny Staroleśnej i dotarcia do Zbójnickiej Chaty. Od razu przyznam, że to mój debiut w tym rejonie, bardzo fortunny zresztą, zważywszy na pełną lampę i stuprocentową widoczność. Mogłam bez ograniczeń wymacać wzrokiem wszystkie ściany, żleby, szczyty i robiłam to z nieukrywaną przyjemnością. Zaprawdę powiadam Wam: Staroleśna Dolina warta jest grzechu. 😉

Dolina Staroleśna (Veľká Studená dolina)

Dolina Staroleśna

Strzelecka Turnia, po lewej Ostry Szczyt

Strzelecka Turnia

Dolina Staroleśna

Od lewej: Jaworowy, Ostry Szczyt, Strzelecka Turnia (tuż za nią wcięcie Czerwonej Ławki), Spąga, Sokola i Drobna Turnia, Żółty Szczyt oraz Pośrednia Grań.

Dolina Staroleśna

Podejście na próg Doliny Staroleśnej. Powyżej Nowoleśne Turnie.

Długi Staw, Dolina Staroleśna

Długi Staw, a powyżej Baniasta Turnia, Mała Wysoka, Dzika Turnia, Świstowy Szczyt. Widzicie schronisko po prawej?

Ledwo na horyzoncie pojawiło się schronisko, a jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki poczęły zbierać się gęste chmury. Jak na Tatry przystało – w ekspresowym tempie. Typowe. Za to dźwięki rozlegające się wokół schroniska były dość egzotyczne. No bo któż utożsamia tatrzańskie turnie z rykiem odkurzacza? Cóż począć, akurat trafiliśmy na wielkie sprzątanie… 😀 Brakło sumienia, by przeciskać się obok sprzątającej pani i pchać się  w buciorach do środka, zatem schroniska nie udało się zwiedzić. Ale to nic. I tak mieliśmy ochotę zjeść drugie śniadanie na świeżym powietrzu.

Dzwonnica przed Zbójnicką Chatą

Dzwonnica przed Zbójnicką Chatą

Zbójnicka Chata, a powyżej Nowoleśne Turnie i Staroleśny Szczyt

Zbójnicka Chata, a powyżej Nowoleśne Turnie i Staroleśny Szczyt

Dolina Staroleśna

Przed Zbójnicką Chatą. Od lewej: Ostry Szczyt, Mały Lodowy, wcięcie Czerwonej Ławki, Spąga, Sokola Turnia, Drobna Turnia, Żółty Szczyt, Pośrednia Grań

Pośredni Harnaski Staw, Dolina Staroleśna

Pośredni Harnaski Staw, a nad nim Strzelecka Turnia, Żółty Szczyt oraz Pośrednia Grań.

A byliśmy przygotowani… Niczym ruscy włóczykije. 😉 Pożyczona, postkomunistyczna kuchenka + domowy garnuszek bez pokrywki = wrzątek w zawrotnym czasie piętnastu minut. Sprzęt nieco szuszwolski, więc jeśli jakimś cudem czyta to właściciel sklepu turystycznego i zechce ulitować się nad Tułaczką, to ja bezproblemowo przyjmę kuchenkę turystyczną i zestaw garów. 😀

Dolina Staroleśna

Wielozadaniowiec w każdych warunkach przyrządzi pyszną herbatkę. :D

Dolina Staroleśna

A radość z sukcesu podwójna! :D

Przy okazji wspomnę o koszulce, którą Tomek tak dumnie prezentuje. Gorąco polecam, bo T-shirty produkowane są w Polsce (co się chwali i trzeba wspierać takie inicjatywy), a charakteryzują się kreatywnymi, zabawnymi nadrukami i naprawdę bardzo dobrą jakość. Sama chciałabym szpanować tunikami od A SIO! A co! 

Jaworowy Szczyt

Ściana Jaworowego Szczytu

Wyżni Harnaski Staw, Staroleśna Dolina

Wyżni Harnaski Staw, a raczej jego fragment. Jeszcze widać Czerwoną Ławkę i Spągę (ledwo ledwo, w chmurach), dalej Sokola, Drobna Turnia oraz Żółty Szczyt i Pośrednia Grań.

Wróćmy do sedna, bo zaraz zrobi się z tego relacja żebracza. 😉 😀 Po spałaszowaniu kanapek i wypiciu długo wyczekiwanej herbatki trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy i uczciwie przyznać, że z Jawora to nic dzisiaj nie będzie. Podczas popasu chmury opadły tak nisko, że na jakiekolwiek widoki szans nie było. A mnie na pełnej panoramie ze szczytu zależało szczególnie. Na dodatek mleko gęstniało i miałam obawy, że w takich warunkach łatwo będzie coś poplątać i zagubić się w masywie Jaworowego, gdzie nie brakuje przecież trudniejszych i eksponowanych miejsc.

Wyżni Harnaski Staw, Staroleśna Dolina

Wyżni Harnaski Staw. Powyżej Staroleśny Szczyt, Zwalista Turnia, Baniasta Turnia i Mała Wysoka. Pośrosku Świstowy Grzbiet.

Staroleśna Dolina

Nawet koza nam się trafiła :)

Niech będzie Czerwona Ławka. Ciekawił mnie ten szlak, opiewany jako najtrudniejszy w Tatrach Słowackich. Po zdjęciach na Internetach śmiałam wątpić w tą opinię, raczej tym mianem określiłabym graniowy szlak w Tatrach Zachodnich. Tak czy inaczej stałam właśnie przed okazją wyrobienia sobie własnego zdania.

Szlak na Czerwoną Ławkę

Trawers zboczem Jaworowego Szczytu

Acha! Najważniejsza uwaga. Żółty szlak na Czerwona Ławkę kiedyś był jednokierunkowy, możliwy do przejścia tylko w odwrotnym kierunku, a więc z Doliny Pięciu Stawów Spiskich do Staroleśnej. Od 2013 możliwe jest przejście w obu kierunkach, a przypominam o tym nie bez przyczyny, bowiem pewna Słowaczka skręciła mi małą awanturkę. O tym za chwilę.

Siwy Staw, Dolina Staroleśna

Siwy Staw Pośredni. Wgłąb tej kotlinki przyszłoby nam się pakować, gdybyśmy zdecydowali się na Jaworowy.

Szlak na Czerwoną Ławkę

Pierwszy odcinek szlaku jest łatwiutki, ot kolejna znakowana ścieżka wyłożona kamiennymi stopniami i nie wyróżniająca się niczym szczególnym. Jako że umysł nie mógł zająć się przyswajaniem widoków (a szkoda, podejrzewam, że te na otoczenie Staroleśnej Doliny są całkiem przyjemne, choć gwarancji oczywiście dać nie mogę), to zajął się głupotami. I to na pełnych obrotach. Napotkane gówno z wibramem trafiło na dobry grunt. 😀 Nikt na Tatromaniakach nie zarzuciłby mu braku przygotowania do górskich wędrówek. 😀

Kiedy nie ma szerokiej panoramy na wysokości oczu, to człowiek zaczyna patrzeć pod nogi… ;)

Kiedy nie ma szerokiej panoramy na wysokości oczu, to człowiek zaczyna patrzeć pod nogi… ;)

Śmichy-chichy skończyły się w bliskiej okolicy Czerwonej Ławki, tam gdzie zaczęły się decydujące fragmenty szlaku. Spora stromizna i zalegające na niej piargi wymagały zwiększonej czujności. Na przełęcz wyprowadzają rdzawe półki i skałki (dające nazwę przełęczy) ubezpieczone łańcuchami oraz klamrami, nie sprawiające jednak większych problemów.
Szlak na Czerwoną Ławkę

Szlak na Czerwoną Ławkę

Szlak na Czerwoną Ławkę

Z Czerwonej Ławki na stronę Staroleśną

Podejście od strony Zbójnickiej Chaty okazało się całkiem znośne i absolutnie nie przystające do hasła „najtrudniejszy szlak w Tatrach Słowackich”. No ale wyroku jeszcze nie wydałam, wiedząc, że najbardziej wymagające fragmenty leżą po stronie Terinki.

Czerwona Ławka (Priečne sedlo, 2352 m)

Czerwona Ławka (Priečne sedlo, 2352 m) to przełęcz oddzielająca Mały Lodowy Szczyt (Široká veža) od Spągi (Priečna veža). Wbrew nazwie nie ma gdzie usiąść na Czerwonej Ławce. Miejsca starcza tylko dla kilku osób, więc zazwyczaj szybko trzeba robić miejsce dla kolejnej fali piechurów.

Czerwona Ławka, Spąga

Spąga (Priečna veža) groźnie zwiesza się nad przełęczą.

I tu przypominam o dwukierunkowości szlaku. Drugi ciąg łańcuchów bynajmniej nie powstał dla wygody podchodzących turystów, ani po to by rozładować korki, a po to by umożliwić przejście w dwóch kierunkach. Jak to działa w praktyce? Ano tak, że praktycznie wszyscy idący ze Spiskiej Piątki rozłażą się po całej szerokości stromej ściany i czepiają obu ciągów żelaznych ułatwień.

Szlak na Czerwoną Ławkę

Czerwona Ławka – wariant służący do podchodzenia.

Szlak na Czerwoną Ławkę

Widać dwa ciągi. Oba zajęte…

Szlak na Czerwoną Ławkę

Droga prowadzi ścianą Małego Lodowego Szczytu

Obowiązuje zasada ruchu prawostronnego, tak jak w ruchu drogowym. Tyle, że mój pas był wciąż zajęty, a pielgrzymki ludzi wchodzących „pod prąd” nie miały końca. W rezultacie utknęłam na przełęczy na dobre 30 minut. W takiej samej sytuacji znalazł się starszy Słowak, który cierpliwie tłumaczył wchodzącym, że wspinają się po złej stronie, że powinni trzymać się swojej prawej strony. Co z tego? Skoro Ci w dole nie słyszeli i całymi chmarami szturmowali obie ścieżki?

Szlak na Czerwoną Ławkę

Po lewej Spąga

W końcu żeśmy stracili cierpliwość i wbiliśmy się na lewy ciąg, wykorzystując chwilowy przestój. Tam, gdzie się dało olewaliśmy ułatwienia, ale i tak doszło do kilku nieprzyjemnych mijanek i wysłuchiwania docinek, że jesteśmy na jednokierunkowym szlaku. Po wytłumaczeniu 10 razy z rzędu, że jednak szlak jest dwukierunkowy, a ludzie idący z dołu zajmują linię służącą do schodzenia straciłam cierpliwość. Ale to nic w porównaniu z jedną taką, co to wyprowadziła mnie z równowagi dość konkretnie i do karczemnej bitki nie doszło tylko dlatego, że nie umiałam po słowacku powiedzieć jej tego, co miałam na języku.

Szlak na Czerwoną Ławkę

Znawczyni Tatr nawet załapała się w kadr. 😉 Mam nadzieję, że w Zbójnickiej Chacie odświeżyła info o siatce szlaków. :D

W trakcie schodzenia drabinką złożoną z klamer usłyszałam jakieś krzyki. Ze słowackiego bełkotu wyłowiłam hasła „szlak jednokierunkowy”, „tu nie wolno”, „zadzwonię po TANAP”, „mandat”, „idiotka” i takie tam. Zeszłam do poziomu pani i mówię, że to szlak dwukierunkowy, a schodzę tą stroną, bo druga ścieżka (łatwiejsza i może dlatego) jest wciąż zajęta przez wchodzących. No to w zamian słyszę kolejne inwektywy i że tu nie wolno. Na moje, że wolno, słyszę agresywne, że nie wolno na pewno, że przed wyjściem ona sprawdzała i na 100% nie wolno. Jak mnie to rozeźliło!!! Tak bezczelnego kłamstwa nie „zniesłam”. Odpyskowałam, że kłamie w żywe oczy, bo gdyby sprawdzała to by nie gadała głupot, że skoro szlak jest jednokierunkowy, to jakim cudem pod Zbójnicką Chatą drogowskaz wskazuje drogę na Czerwoną Ławkę, że tu i teraz niech dzwoni do któregokolwiek schroniska albo informacji turystycznej i się zapyta jak jest naprawdę i tak w ogóle dopiero się rozkręcałam, kiedy Tomek pociągnął mnie za rękę i rzekł: „zostaw głupią babę i tak jej nie przetłumaczysz”. Fakt.
Szlak na Czerwoną Ławkę

Szlak na Czerwoną Ławkę

Im niżej schodziliśmy, tym zbocze traciło na urwistości. Wkrótce szlak zyskał bardziej tradycyjny charakter, tj. ścieżki zasłanej rumoszem, która w pobliżu stawów przybrała formę kamiennych stopni.

Szlak na Czerwoną Ławkę

Rozstaj szlaków pod Lodową Przełęczą

Szlak na Czerwoną Ławkę

Skalny próg to już ostatnia przeszkoda w drodze do Terinki. W jego pokonaniu pomagają łańcuchy.

Dolina Pięciu Stawów Spiskich

Dolina Pięciu Stawów Spiskich – musicie uwierzyć na słowo ;)

Trochę liczyłam, że w Pięciu Stawach Spiskich będzie bardziej widokowo, że chmury coś tam odsłonią, ale nic z tego. Przy zejściu z Baranich Rogów widok na dolinę był obłędny i ciekawa byłam jak prezentuje się z przeciwległej strony. Tym razem nie zaspokoiłam ciekawości.

Dolina Pięciu Stawów Spiskich

Niżni Staw Spiski

Dolina Pięciu Stawów Spiskich

Widoki nie nasyciły mojego zachłannego ja, za to spotkałam lisa Witalisa, stałego bywalca spiskiego pojezierza, który chyba żyje z ofiarności turystów. Częstotliwość jego wizyt pod Terinką i zachowanie nasuwające skojarzenia z psim pupilem a nie dzikim (jak by nie było) zwierzem, świadczą o jego turystycznej diecie. Przyjdzie zima, dolina opustoszeje i bidak nie będzie umiał zadbać o siebie – dlatego nie powinno karmić się dzikich zwierząt! Tak tylko przypominam tę starą prawdę, bo kilka osób rzucało mu pod nogi bułki, kanapki, paluszki, ciasteczka i inne cuda rodem z tatrzańskiego lasu. 😉

Dolina Pięciu Stawów Spiskich

Dostał bułę

Dolina Pięciu Stawów Spiskich

Pogoda była licha, turystów mniej niż zazwyczaj, zatem udało się zagarnąć terinkowy kawałek podłogi na potrzeby popasu. Po napełnieniu brzuszka pozostała jedna formalność – zejście Doliną Małej Zimnej Wody na Hrebienok i dalej do Starego Smokowca.

Téryho Chata, Dolina Pięciu Stawów Spiskich

Terinka

Pośrednia Grań i Żółta Ściana - Dolina Pięciu Stawów Spiskich

Pośrednia Grań i Żółta Ściana

Dolina Małej Zimnej Wody - Durna Grań

Nie znane mi bliżej turnie w Durnej Grani

Dolina Małej Zimnej Wody, widok na  Pośrednią Grań, Żółtą Ścianę i Złotą Siklawę

Pośrednia Grań, Żółta Ściana i Złota Siklawa

Dolina Małej Zimnej Wody (Studená dolina)

Dolina Małej Zimnej Wody

JAK TO JEST Z TĄ TRUDNOŚCIĄ SZLAKU NA CZERWONĄ ŁAWKĘ?

Według mnie opinie, jakoby był to bardzo trudny szlak są przesadzone. Oczywiście ekspozycja występuje (zwłaszcza po stronie Doliny Pięciu Stawów Spiskich), ale trudności skalne są umiarkowane, a w najtrudniejszych i najbardziej stromych miejscach zamontowano ciągi łańcuchów i klamer. Przy suchej skale żółty szlak jest do przejścia dla każdego sprawnego turysty, oczywiście nie obciążonego lękami wysokości i innymi strachami. Przy oblodzeniach i mokrej skale trudności wzrastają, wiadomo, jak na każdym wysokogórskim szlaku. Tak czy inaczej to wejście należy do najbardziej ekscytujących znakowanych szlaków u naszych sąsiadów.

Na koniec rada z mojej strony – zalecam przejście szlaku od schroniska Téryego do Zbójnickiej Chaty w Dolinie Staroleśnej, a więc w kierunku odwrotnym do opisanego w tejże relacji.

Po pierwsze, zawsze wygodniej wchodzić trudniejszym i bardziej stromym terenem, a schodzić łatwiejszym i łagodniejszym. I technicznie prościej i kolanka się tak nie umęczą.

Po drugie, prawdziwym utrapieniem są tłumy turystów prących z Terinki na Czerwoną Ławkę. Jeśli nie masz ochoty walczyć o łańcuchy i regularnie wysłuchiwać tekstów, że idziesz pod prąd, to zwyczajnie w świecie zacznij wędrówkę, jak tradycja przykazała, czyli w Terince.

Po trzecie, szlak na Czerwoną Ławkę jest bardzo popularny wśród Słowaków i walą tam prawdziwe tabuny ludzi. 99,9 % turystów wyrusza z Terinki, więc aby uniknąć tłoku i korków zrób jak oni – tyle, że wcześniej (proponuję zacząć 5.00-6.00 rano). Idąc od Staroleśnej, prędzej czy później na te tłumy się nadziejesz i będziesz się męczyć jak ja. 😛

Podsumowując, żółty szlak na trasie Terinka – Czerwona Ławka – Zbójnicka Chata to ciekawe połączenie dwóch wyróżniających się urodą dolin. Trudności nie należą do najtrudniejszych w Tatrach, ale na pewno nie jest to opcja dla początkujących tatromaniaków. Przyrównałabym ten szlak do naszej Świnicy. Wierzę, że widoki po drodze są ujmujące, co postaram się sprawdzić przy najbliższej okazji.

Liczę, że w komentarzach zostawicie swoją opinię na temat Czerwonej Ławki. Będzie mi miło za wszelkie interakcje z Twojej strony. 🙂

 

Z górskim pozdrowieniem,

Madzia / Wieczna Tułaczka

 

22 comments

  1. Powiem tak-muszę przeczytać to jeszcze kilka razy,bo cały czas miałam w czasie czytania tego postu Twój post o tym jak się nie ubierać w góry z ichmościem który odwiedzał te stron ;-).
    post-rewelacja ;-).

  2. Mój plan na przyszły rok 😉 !

  3. I w końcu się doczekałam iście górskiej relacji 😀 a o Czerwonej Ławce marzy moja rodzicielka… pomarzyć sobie może, bo z ekipy pięciu osób na siłach wpełznięcia na nią jak na razie kwapi się tylko dwie 😀 gorzej będzie, jeśli będę w mniejszości. Chyba z przepaską na oczach tam wpełznę…

    • Wieczna Tułaczka

      Dobrze pamiętam, że masz jakiś lęk wysokości czy przestrzeni? Jak tam, to idź z tą opaską, bo inaczej możliwe, że pod przełęczą padniesz trupem. 😉 😀

  4. Nie byliśmy (jeszcze). Widzę, że smakowity kąsek. Chociaż który nie jest. A babsko bym chyba kijkiem utłukła. Wrrr, jak ja nie dzierżę takich głupio-mądrych-wszechwiedzących.

  5. Czerwona Ławka też została kiedyś naszym awaryjnym planem. Moim zdaniem trudności są umiarkowane, ułatwień mnóstwo. Swoją drogą Słowacy mogliby pokusić się o jakieś tablice informacyjne bo ciągle panuje tam takie zamieszanie z tą jendokierunkowością. Po przejściu dopiero sprawdziłam, że faktycznie jest już w obu kierunkach, a od Ciebie się dowiedziałam, że powinno się wybierać łańcuchy po prawej. 🙂

    Zapraszam na moją Ławkę 🙂 http://pomyslnawycieczke.blogspot.com/2015/08/spacer-ze-sznurkiem-w-plecaku.html

  6. Byłem kilka lat temu na Czerwonej Ławce i miałem okazję podchodzić od Terinki 😉
    Przyznam się, że pogodę miałem wtedy też mocno przeciętną i jedyne co z tamtego dnia pamiętam to kilku imbecyli, którzy widząc kolejki do łańcuchów, uznali że będą się piąć do góry żlebem. Rezultat tego był taki że jeden z nich skończył w helikopterze.
    Trzeba się kiedyś wybrać raz jeszcze i zniwelować złe doświadczenia 😀

  7. Wędrowaliśmy tym szlakiem rok temu. Podzielam opinię o trudnościach. Szlak fajny widokowo …ale tęsknię za górami!

  8. „Przyjdzie zima, dolina opustoszeje i bidak nie będzie umiał zadbać o siebie” – NIe martw się, radzi sobie, jak i cała jego rodzinka 😉 Po prostu schodzą niżej do magistrali, gdzie jest więcej turystów, to i kanapki nadal dostanie. Chociaż masz rację, że nie powinno ich się dokarmiać.
    Taki jeden czekający na kanapki z grudnia: https://lh4.googleusercontent.com/-f0bzvk2P1hE/VO-THWDH7jI/AAAAAAABEZU/X6fD5r66JnM/s800/P1300391.JPG

    Tak właśnie myślałem, że tak to wygląda po zrobieniu drugiego ciągu łańcuchów. Jeszcze nie byłem na tej przełęczy, ale prędzej czy później się na niej pojawię. Bo ta opinia „najtrudniejszej” przyciąga jednak.

  9. Potwierdzam, wszystkie Twoje znaki zapytania 😉 Widoki z samej przełęczy jaki i z podejścia/zejścia są warte odwiedzenia tego szlaku. Zgadzam się z Twoją oceną trudności. Mam takie same odczucia. Co prawda byłem tam gdy szlak był jednokierunkowy to mam w pamięci słowne utarczki ze Słowaczkami. Pchają się tam ludzie o różnym zaawansowaniu w „chodzeniu” i niestety z różnymi lękami. My trafiliśmy u początku łańcucha na kobietę która będą w środku „ściany” stwierdziła, że nie da rady i zaczęła schodzić tamując jednocześnie cały ruch. Skorzystaliśmy więc z rzeźby terenu i zaczęliśmy podchodzić obok ścieżki na co rozległ się w tłumie głos, że tak nie wolno, kolejka jest itp. Jednym słowem jedna wielka nagonka. Nie robiąc sobie z tego nic poszliśmy dalej i dobrze, bo pewnie czekalibyśmy z godzinę aż „strachliwa” turystka odblokuje łańcuchy.

    • Wieczna Tułaczka

      Hasło „naj… szlak w Tatrach” przyciąga wielu. 😉 Ja też bym obeszła łańcuchy, zwłaszcza że tam idzie się bez nich obejść zwłaszcza podczas podchodzenia. Dzięki za opinię. 🙂

  10. O matko, ten lis jest mega creepy, wygląda, jakby był wypchany 😀 Piękne Tatry i tęskno za nimi, niech ja tylko skończę ten kurs!

  11. Przeszedłem tak jak poleciałaś, od Terinki do Zbójnickiej Chaty. Tylko ze to było 3 lata temu 🙂 Rok po tym jak stawialem pierwsze kroki w górach a łańcuchy znałem tylko z Giewontu, znajomi zaproponowali bardzo spontaniczny wyjazd w słowacką część tatr. Nie wiedziałem na co się piszę ale tak jest najlepiej 🙂 szliśmy tak jak wspomniałem od strony Terinki bo to było czas gdy szlak faktycznue był jednokierunkowy. Pogoda nie rozpieszczała a na domiar wszystkiego przy zejsciu zaczęło cos kropic. To, co najbardziej zapisało się w mojej pamięci to widok śmigłowca ratunkowego, który podchodził do lądowania po stronie wejścia na Ławkę… na szczęście nie doczytałem się wówczas informacji o tragicznym wypadku.
    Wycieczke tą bardzo fajnie połączyliśmy z noclegiem w zbojnickiej chacie (po zbojnickim mycje na zacleg) i poranym wyskoku na Małą Wysoką. Gdzieś w archiwum mam zdjęcie wschodu słońca, zrobione o godz 5 rano podczas śniadania na podescie przed chata…wspomnienia bezcenne 🙂

  12. Super relacja a ten lis faktycznie jakby wypchany.. Mój niedoszły plan w 2015 mam nadzieję przejść ławkę w 2016.

  13. Wreszcie udało mi się zaliczyć Czerwoną Ławkę w miniony weekend. Szliśmy od strony terinki. Do przełęczy trasa dostępna dla każdego niedzielnego turysty. Ponieważ było sucho i słonecznie (choć później pojawiły się chmury) to na przełęczy przeszedłem cały zabezpieczony odcinek bez dotykania żelastwa. Po prostu skała prosiła się, żeby iść po niej, nie było sensu wspomagać się łańcuchami czy klamrami. I nie było to żadne kozakowanie z mojej strony, spodziewałem się większej trudności czytając opisy, a wbrew pozorom jest całkiem przyjemnie i bezpiecznie. Czego dowodem jest to, że moja dziewczyna przeszła (wspomagając się sztucznymi ułatwieniami) bez wielkich problemów, a pamiętam jak męczyła się na kilku łańcuchach na Zawracie. Ja od siebie tylko dodam, że mam za sobą kilka wyjazdów na ferraty do Włoch i Austrii i stąd może trudność dla mnie nie okazała się zbyt wielka. Niemniej przejście przez przełęcz całkiem ekscytujące, ekspozycja jest, wspinaczka jest, jak na tatrzańskie warunki OK. Polecam 🙂

    • W zasadzie zgadzam się z Tobą. Wejście na Zawrat jest bardziej wymagające i dłuższe. Samo podejście na Ławkę po łańcuchach i klamrach ma 100-150 metrów, więc szału nie ma. Po Orlej Perci czy Zawracie, bułka z masłem, oczywiście przy dobrej pogodzie. W deszczu czy oblodzeniu każdy łatwy szlak może się diametralnie zmienić. Ogólnie fajna jednodniowa wycieczka. Można skorzystać z kolejki szynowej na Hrebienok. W tym sezonie wjazd i zjazd 9 Euro, sam wjazd lub zjazd 8 Euro.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*


*

Scroll To Top

kartal escort Pendik escort gay porno bursa escort