TATRY – Szpiglasowa Grań

TATRY – Szpiglasowa Grań

Na Szpiglasowy Wierch, a w zasadzie Szpiglasową Przełęcz, prowadzą dwa szlaki. Jako że weszliśmy od strony Doliny Pięciu Stawów, wypadało teraz zejść „ceprostradą” do Morskiego Oka. Tak zrobiłyby grzeczne dzieci. Niegrzeczne szukają alternatywnych ścieżek 😛 Postanowiliśmy przejść Szpiglasową Granią do Wrót Chałubińskiego i dalej do schroniska już znakowanym szlakiem. Nikogo na takie rozwiązania nie namawiam, żeby była jasna sprawa. Kto ma umiejętności, wiedzę topograficzną i chęci na pozaszlakowe doznania, to niech sobie idzie z przewodnikiem lub na własną odpowiedzialność – to indywidualna sprawa każdego turysty 🙂

Szpiglasowa Grań

Szpiglasowa Grań, a dokładnie Szpiglasowa Czuba oraz Dziurawa Czuba (obie w promieniach słonka). Na dalszym planie: Mięguszowiecki Szczyt Wielki, Cubryna, Koprowy Wierch, Szczyrbski Szczyt i Wielkie Solisko.

A teraz do rzeczy! Początek drogi jest tak oczywisty, iż doprawdy nie sposób go przegapić: konkursowo rozdeptana ścieżka odchodzi ciut poniżej szczytu (obadajcie ostatnie zdjęcie tutaj). Ściecha biegnie sobie po słowackiej stronie, omijając skalne trudności. Po chwili robi się mniej oczywista, w rezultacie kluczymy między skałkami, czasem ślizgamy się po trawach, ale co chwilę natrafiamy na wydeptany teren, więc generalnie idziemy zgodnie z wytycznymi.

Niżni Ciemnosmreczyński Staw

Nie dość, że początek ławiutki, to jeszcze oferuje widoki na Dolinę Koprową :)

Przedni Staw Polski

Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich z mniej znanej perspektywy

Szpiglasowy Wierch

Spojrzenie w stronę Szpiglasa

Szpiglasowa Grań

Niżni Ciemnosmreczyński Staw

Szpiglasowa Grań

Fota z Gosiowego archiwum :)

Wkrótce nadziewamy się na rozwidlenie ścieżki: lewa odnoga ewidentnie bieży wśród traw, trawersuje Szpiglasową Czubę i Dziurawą Czubę dużo poniżej skalnych trudności i możliwe, że osiąga Wrota Chałubińskiego bez większych przeszkód; natomiast prawa odnoga wywija się małym, acz stromym żlebem w kierunku grani. W samym środku gorącej dysputy pt.: „I co teraz?” pojawia się starszy pan, który jakoś z pomocą Roberta z owego żlebu złazi i po krótkiej wymianie zdań już wiemy, że to jest w sumie najtrudniejszy fragment grani. Phi! Na rude trawy nikt już nie patrzy, chcemy skał! Idę na pewniaka pod skałę, rozglądam się, próbuję zadrzeć jedną nóżkę, po chwili drugą i zonk – no nijak się nie wdrapię! Patrzymy z Gosią po sobie i wiemy, że bez pomocy Roberta się nie obejdzie. Ja poszłam na pierwszy ogień i po kilku sekundach napawałam się rozgrywającą w dole sceną. Gosia jest mniej odważna, bo jak tylko zobaczyła proces podsadzania, to strach ją obleciał 😉 i poczęła rozglądać się za jakimś obejściem. Nie znalazłszy alternatywnego wyjścia z sytuacji, schowała dumę do kieszeni i poddała się pomocnej dłoni kolegi 😀 Rubasznie mówiąc, Robert podsadzał nasze najbardziej wystające elementy ciała (te z tyłu, żeby nie było wątpliwości) 😉 a potem stwierdził, iż była to najatrakcyjniejsza część wycieczki. 😉

Szpiglasowa Grań

Miejsce, które wszystkim sprawiło nieco kłopotów…

Szpiglasowa Grań

Proces podsadzania Gosi :D

Szpiglasowa Grań

Typowy obrazek z początkowego etapu drogi :)

Szpiglasowa Grań

To chyba Szpiglasowa Turniczka…

Szpiglasowa Grań

Blogiery pod Turniczką…
Fot. Robert VS

Szpiglasowa Grań

Robert został nieco w tyle. Do pokonania ma wąski przesmyk pomiędzy wystającym głazem a zerwą – nie ma wyjścia, trzeba przytulić się do skały.

Szpiglasowa Grań

Po chwili sama ściskam kolejną skałę 😛
Fot. Robert VS

Jest jedna ważna rzecz, którą musicie wiedzieć o Szpiglasowej Grani… Ano grasują tam duchy! 😉 Nie należały one raczej do złośliwego gatunku, krzywdy nam nie zrobiły. Jednak sama ich obecność była nieco deprymująca. Co się człowiek odwrócił za siebie, to zaraz zobaczył ciemne postacie sunące po skałach. Czemu lezą za nami? Czego chcą? Pocieszamy się myślą, że jakby chciały wichrzyć i uprawiać łobuzerkę, to już dawno by zaczęły. Staramy się więc nie myśleć o duchach i idziemy dalej.

Dolina Ciemnosmreczyńska i Niżni Ciemnosmreczyński Staw

Dwa duchy po prawej!

Szpiglasowa Grań

Jest lans! :P

Szpiglasowa Grań

Jeszcze jeden!

Szpiglasowa Przełęcz

Szpiglasowa Przełęcz

Szpiglasowa Grań

Kolejny duszek ;)

Generalnie ścieżka powyżej żlebiku wcale nie prowadzi ściśle granią, tzn. są momenty kiedy do niej dobija, jednak zasadniczo prowadzi nieco poniżej. Emocje jednak są: jakby nie było, dla nas to droga nieznana i mimo że dosyć łatwa, to jednak wciąż wymagająca wzmożonej uwagi. Tak więc szliśmy sobie wśród skał (niekiedy pakując się w nie te co trzeba) lub traw (te cholery są straszne śliskie i nie polecam ich po tudzież w trakcie deszczu) trawersując Szpiglasową Czubę oraz Dziurawą Czubę.

Grań pomiędzy Szpiglasowym Wierchem a Wrotami Chałubińskiego

Grań pomiędzy Szpiglasowym Wierchem a Wrotami Chałubińskiego

Szpiglasowa Grań

Stromo i ślisko, brrr! Wolimy skały od traw :)

Szpiglasowa Grań

Krzyż upamiętnia księdza z Podhala, który uległ w tym miejscu wypadkowi.

Szpiglasowa Grań

Szpiglasowa Grań

W słonku Szpiglasowa Przełęcz

Szpiglasowa Grań

Tym razem lansuje się Gosia :)

Szpiglasowa Grań

Ja też! 😀
Fot. Robert VS

Niżni Ciemnosmreczyński Staw

Niżni Ciemnosmreczyński Staw

Szpiglasowa Grań

Spojrzenie w kierunku przebytej grani. W tle Zadni Staw Polski i Świnica

Gdzieś w okolicy Głaźnych Wrótek wychodzimy na ścisłą grań. Otwiera się przestrzeń, rozszerzają się widoki, duchy podążające za nami krok w krok odpuszczają i zaszywają się w cienie pomiędzy skałkami.

Szpiglasowa Grań

Tu poraz ostatni widzieliśmy duchy, więcej nas nie śledziły :)

Miedziane

Szpiglasowa Przełęcz i Miedziane

Szpiglasowa Grań i Szpiglasowa Przełęcz

Siedzę sobie na grani…
Fot. Robert VS

Szpiglasowas Grań

…i dokumentuję sesję zdjęciowych moich towarzyszy…

Mnich

… oraz piękne widoczki. 🙂 Na pierwszym planie Mnich i Mnichowe Stawki.

Mamy w końcu nieco swobody, napawamy się więc widokami, robimy lansiarskie fotki, napełniamy brzuszki 🙂 Do pokonania mamy kilka skalnych wertepów, w tym Głaźną Czubę, jednak trzeba przyznać, że największe kłody pod nogi ufundował krótki trawiasty trawers – był po prostu śliski.

Szpiglasowa Grań

Troszkę buszujemy po ścisłej grani :)

Szpiglasowa Grań

Szpiglasowa Grań

To krótkie przejście w śród traw było bardziej upierdliwe niż wędrówka granią :)

Szpiglasowa Grań

Wydaje się tak stromo, co nie? A jednak udało nam się wyszukać przyzwoitą ściężkę wśród skałek :)

Tatry Zachodnie

Kopy Liptowskie i Tatry Zachodnie

Szpiglasowa Grań

Szpiglasowa Grań

Ostre skałki mijamy z prawej strony…

Szpiglasowa Grań

…i „uwalamy” się na popas :D

Szpiglasowa Gran (50)

Potem czekało nas niezbyt wymagające zejście na przełęcz, podczas którego to miałam „przyjemność” zjechać po piargach z półtora metra (dodam – chyba jedynych piargach na ścieżce). Na szczęście zjazd na jednej nodze był w pełni kontrolowany i nie zdążyłam się nawet przestraszyć 😀

Szpiglasowa Grań

Szpiglasowa Grań

Mistrz drugiego planu! :D

Szpiglasowa Grań

Szpiglasowa Grań

Na ostrzu grani.
Fot. Robert VS

Szpiglasowa Grań

To już ostatnie metry przed Wrotami Chałubińskiego. Kolejny raz mijamy skałki z prawej strony.

Na Wrotach Chałubińskiego Gosia coś napomknęła o busie oraz że goni ją czas i popędziła ku dolinom. Yhm. Wylazły z niej doliniarskie zapędy i tyle 😉 bowiem czas był jak najbardziej pod kontrolą – w końcu Robert też śpieszył się na autobus, a jakoś nie pogalopował w dół.

Wrota Chałubińskiego

Widok z Wrót Chałubińskiego na stronę Dolinki za Mniechem oraz Doliny Rybiego Potoku.

Zeszliśmy nawet szybkim tempem, robiąc po drodze fotki, ale Gosię odnaleźliśmy dopiero nad Morskim Okiem. Okazało się, że do schroniska dobiła niecałe 10 minut wcześniej, a czasu starczyło nawet na symboliczne obalenie piwka. A było co opijać! W końcu dzień zaczął się spektakularnym wschodem słońca na Szpiglasowym Wierchu, poznaliśmy nową grań, a ja „zaliczałam” ostatni znakowany szlak w Polskich Tatrach – tak jakoś wyszło, że to był mój pierwszy raz na Wrotach 🙂

Morskie Oko

Zasłużony odpoczynek w Starym Schronisku nad Morskim Okiem :)

Pozostało nam odbębnić tę najmniej przyjemną część wycieczki… Jest ktoś kto lubi odcinek pomiędzy Morskim Okiem a Palenicą? Szczerze wątpię. My też nie lubimy, bez żalu pozwalamy więc, by zmęczenie i niewyspanie z nas wylazło. Mówiąc wprost: przysypiamy w drodze i mamy gdzieś płynną konwersację 😀 W końcu lądujemy na zakopiańskim dworcu, gdzie dochodzi do smutnych pożegnań. Moi towarzysze muszą wracać do swoich domów, ja nie. Zostałam tam zupełnie samiutka, całkiem przestraszona. Jeszcze nigdy nie tułałam się samodzielnie po górach, a miało się to ziścić przecież już następnego dnia. O tym jak było, czy dałam radę czy może wymiękłam, przeczytacie w relacji „Nieszczęście na Zawracie„. 🙂

Buziaki, Madzia :*

 

21 comments

  1. Świetna eskapada po grani 🙂 Będę musiał spróbować 🙂

  2. Ale genialnie ta droga wygląda! No i… większość z tego co widać można łatwo odnaleźć. Poszłabym 🙂

  3. Fajnie napisane i bardzo ładne zdjęcia. Ciekawa wycieczka, nie omieszkam podpytać o szczegóły jak będzie w moich planach 🙂 No bo ile razy można iść tą samą ścieżką w jedno miejsce 😉
    pozdrawiam

  4. Miałam stan przedzawałowy jak czytałam tę relację 😀 napięcie jak u Kinga 😉 nawiasem mówiąc: świetnie pisany blog, wracam do lektury 😀

  5. Tak się zaczytałam, tak jakbym tam była, a byłam tylko na Szpiglasowym Wierchu i Na Wrotach też ale nie tą „drogą” muszę spróbować. Dzięki za super artykuł i piękne zdjęcia. Pozdrawiam i może do zobaczenia na szlaku 😉

  6. Ehh..To miał być mój pierwszy offroad i już na początku dałem ciała bo minąłem wyjście na grań (szedłem tak jak Wy od Szpiglasa) i poszedłem trawersem, aż doszedłem wydaje mi się do tego wypychającego głazu nad zerwą i za cholerę nie wiedziałem jak go przeskoczyć. Widzę u Ciebie na zdjęciu takie miejsce (http://www.wiecznatulaczka.pl/wp-content/uploads/2015/12/Szpiglasowa-Gran-10.jpg), ale nie jestem pewien czy to jest to samo. Skoro tak to znaczy że da się to jakoś przejść 😉 Za rok może spróbuję znowu. Dzięki za opis!

    • Wieczna Tułaczka

      Tak, to dokładnie to miejsce. Kolejne zdjęcie też prezentuje fragment tej przeszkody. Trzeba mocno chwycić się skały (dosłownie przytulić do niej) i przewinąć na drugą stronę. Da się przejść! 😀
      Pozdrawiam i powodzenia! 🙂

  7. Pytanko mam 🙂 jak wygląda zejście ze Szpiglasowego na grań w kierunku Wrót Ch. oraz dojście na same Wrota ? Chodzi o trudności (od strony polskiej wrota wyglądaja mocno skaliście)

  8. Dobry dzień!

    Jaki jest czas przejścia ze Szpiglasa na Wrota tym, że ot o zacnym zarazem sprytnym sposobem? 😀

  9. Te wpisy mnie dowartościowując. Kiedyś lubiłem chodzić samotnie po Tatrach. Po nocy w kolebie przy szlaku na Wrota, chciałem przejść coś innego niż zwykle i poszedłem na Szpiglas tą drogą. Nie miałem pojęcia, jak się ta grań nazywa, ani czy jest trudna. Tyle że miałem duży plecak. A tu proszę – przetarłem szlak dwu wytrawnym blogerkom. No, no. Rosnę w oczach. :))))

  10. Piękne widowiskowe i emocjonujące przejście granią od Szpiglasowego Wierchu do Wrót lub odwrotnie , jednak według mnie najbardziej monitorowane przez naszych filanców z uwagi na wzmożony ruch miedzy schroniskami. Najlepszy punkt obserwacyjny wybierają rejon początkowej ścieżki dawnego szlaku na Gładką Przełęcz i z tej pozycji mają delikwentów jak na widelcu schodzących od Słowacji do piątki , oraz jednocześnie tych co nie wracają ze Szpiglasa na Szpiglasową Przełęcz i tych co idą odwrotnie od Wrót jak piszesz / niegrzeczne dzieci /. Po zejściu z grani Wrotami Chałubińskiego z drugiej strony często w rejonie Mnicha i okolic też możemy się nadziać na – jegomościa w zielonym polarku z naszywką TPN lub kurteczce i zawsze z lornetką i krótkofalówką.

  11. Witam,
    Czy szlak jest oznaczony przez pieszych turystów takimi małymi kupkami ułożonymi z kamieni czy trzeba iść na czuja 🙂

    • Kilka kopczyków było, ale nie na całej trasie. Miejscami droga jest oczywista i wydeptana, czasami się gubi i trzeba iść na czuja. 😉

  12. Zaliczone !
    Spałem na Szpiglasowej Przelęczy, całą noc było gucio widać, rano się pogoda zrobiła i przekonałem przygodnie spotkanego kolegę, żeby się ze mną na ową grań wybrał. Nawet nie trzeba go było długo namawiać. W międzyczasie przyszedł tez mniejsza-o-to-skąd niejaki Kwaq Kwaczyński i też próbowałem go namówić ale się wykręcił. Jego strata 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*


*

Scroll To Top

kartal escort Pendik escort gay porno bursa escort