denizli escort beylikdüzü günlük kiralık daire www.escortservisi.xyz JAKIE SPODNIE WYBRAĆ W GÓRY? escort eskişehir escort izmit escort bursa escort ankara
JAKIE SPODNIE WYBRAĆ W GÓRY?

JAKIE SPODNIE WYBRAĆ W GÓRY?

Tak jak w przypadku górnej części garderoby, to warunki determinują wybór optymalnego modelu. Jak wiadomo, pogoda w górach nie należy ani do stałych, ani tym bardziej stabilnych, co uzmysławia nam, że nie znajdziemy jednej uniwersalnej pary spodni na cały rok. No nie da rady. Możemy jednak dobrać taki model, który będzie najbardziej pasował do naszych aktywności. Skupię się na spodniach na wiosnę, lato oraz jesień, te na zimę zasługują na osobne omówienie.

Z doświadczenia wiem, że na szlak można wyruszyć choćby w jeansach. No można, choć pierwsza ulewa weryfikuje ich przydatność w górach. Kto wędrował kiedyś w przemoczonych do ostatniej nitki jeansach, ten wie o czym mówię. Skoro nie spodnie noszone na co dzień, to jakie?

SPODNIE NA LATO

Tu zdecydowanie polecam cienkie spodnie stretchowe. Są one elastyczne, co daje duży komfort podczas wędrówki i scramblingu (na trasach z elementami wspinaczki). Dla większego komfortu powinny mieć wyprofilowane kolana. Takie spodnie są w pełni oddychające i szybkoschnące – z reguły 30 minut wystarcza by ponownie stały się całkiem suche. Nawet nie myśl o jakiejkolwiek membranie! Przy letnich temperaturach sprawi ona, że ukisisz swoje klejtnoty, a pot dosłownie będzie ściekał ci po tyłku. Pada? No to co! Jak już wspomniałam, lekkie trekkingówki wyschną w mig jeszcze podczas marszu, nie nasiąkną wodą, nie zrobią się ciężkie i nie będą dramatycznie przyklejać się do ciała. To domena jeansów. 😉 Warto wybrać model ze wzmocnieniami na „siedzeniu” oraz kolanach – w miejscach szczególnie narażonych na przetarcia. Kieszeń na udzie pozwoli zmieścić jakiś drobiazg, np. telefon albo topo, bowiem tradycyjne kieszenie boczne często nie mieszczą nic poza chusteczką.

Czy na lato wystarczą spodenki? Zdecydowanie nie. W górach bywa o wiele chłodniej niż na nizinach, do tego pogoda może gwałtownie ulec pogorszeniu. Mając na nogach tylko spodenki narażamy się na szybkie wychłodzenie, co bywa groźne dla naszego zdrowia a czasem i życia. Niemniej jednak, krótkie spodenki latem mieć trzeba, w ciągu dnia słońce potrafi przygrzać, przyprawiając o mało przyjemne uczucie gotowania się. Ciekawym rozwiązaniem są spodnie typu 2 w 1, z odpinanymi nogawkami. Niestety zamki stanowią słaby punkt i z czasem ulegają awariom, toteż należy zwrócić szczególną uwagę na ich jakość (wiodącym producentem tego elementu jest firma YKK). Inne modele spodni posiadają zatrzaski umożliwiające podpięcie nogawek tuż pod kolanem – no ale wersja 3/4 daje tylko minimalne ochłodzenie. Można też zwyczajnie w świecie mieć krótkie spodenki na przebranie w plecaku, w końcu te ważą niewiele. Minusem ostatniego rozwiązania jest oczywiście konieczność przebierania się gdzieś na szlaku. Jeśli o mnie chodzi, na razie uskuteczniam przebieranki.

Podsumowując. Na lato warto mieć spodnie przede wszystkim lekkie, elastyczne, zapewniające swobodę ruchów przewiewne i szybkoschnące. I najlepiej wytrzymałe oraz odporne na rozdarcia Trzeba zainwestować w dobrej jakości materiały, by służyły nam latami.

SPODNIE NA WIOSNĘ ORAZ JESIEŃ

W zasadzie wszystko co wyżej napisałam o spodniach na lato ma zastosowanie również w tym przypadku, no może poza odpinanymi nogawkami, tyle że miesiące przejściowe charakteryzują się dużo niższymi temperaturami oraz silnymi zimnymi wiatrami, przed którymi musimy się chronić. Jasne że można pod letnie spodnie dorzucić getry termoaktywne, ale nie do końca takie rozwiązanie okazuje się funkcjonalne. Cienkie letnie spodnie nie ochronią należycie nóg przed chłostającym wichrem i przenikliwą wilgocią. Na nieco bardziej wymagające warunki dobrze mieć bardziej zaawansowane spodnie softshellowe, które przy dość wysokiej oddychalności są też nieprzewiewne – a więc zablokują nieprzyjemne podmuchy, nie upośledzając przy tym cyrkulacji powietrza, jak to dzieje się w przypadku spodni hardshellowych (czyli z membraną). W związku z brakiem membrany, softshelle nie są wodoodporne, ale też nie to należy do ich zadań, bo ich główną rolą ma być ochrona przed wiatrem. Niektóre modele zostały pokryte hydrofobową warstwą DWR, która nie wytrzymuje w starciu z ulewą, ale opiera się lekkiej mżawce (przez godzinę, może trzy), powodując charakterystyczne perlenie się wody na powierzchni tkaniny. Powłoka DWR ściera się (bądź spiera) w trakcie użycia, także nie jest to rozwiązanie dane za zawsze, lecz odnawialne z pomocą specjalistycznych środków.

Softshell softshellowi nierówny, na rynku istnieją odmiany cieńsze (dzięki gęsto tkanym włóknom) oraz modele ciężkie i pancerne, bardziej nadające się na zimowe aktywności, jednak finalnie należy pamiętać, że softshell nie grzeje. Oczywiście na rynku znajdziemy modele z grubszych tkanin, lepiej chroniące przed warunkami zewnętrznymi, a nawet takie z wyściółką polarową, jednakże w zamyśle soft nie ma być warstwą termiczną. Gramatura materiału ma wpływ na oddychalność i odprowadzanie wilgoci, a więc te najbardziej pancerne spodnie softshellowe będą świetnie chronić od wiatru lecz gorzej oddychać niż cieńsza para, to chyba jasne, przy czym w dalszym ciągu będą znacznie bardziej komfortowe w użytkowaniu od hardshelli.

Jeżeli zamierzamy wykorzystywać spodnie do intensywnych aktywności (szybkie marsze, wędrówki w ciepłych, acz wietrznych regionach, szybkie wspinaczki), postawmy na maksymalną oddychalność. W miarę zmniejszania się intensywności naszych górskich zajęć, rośnie zapotrzebowanie na ochronę przed chłodem i wiatrem, wtedy zwróćmy uwagę na bardziej nieprzewiewne modele. Trzeba jednak zauważyć, że bardziej uniwersalne będą spodnie z cieńszych materiałów softshellowych. Z tych będzie można korzystać w cieplejszych okresach roku, a także zimą, jeśli tylko dodamy do nich ciepłe getry. Zdecydowałam się właśnie na takie rozwiązanie – na model Jack Wolfskin Activate XT.

Niezależnie od grubości, na którą się zdecydujemy, powinniśmy zwrócić uwagę na nogawki. Te powinny mieć regulację, umożliwiającą poszerzenie lub rozpięcie nogawki, a co za tym idzie – optymalne dopasowanie do masywniejszych butów. Zaletą softshelli jest wydłużona góra. Skoro ich głównym zadaniem jest ochrona z wiatrem, to ważne aby dobrze zabezpieczały dolną część pleców. Niefajnie, kiedy podczas siedzenia nery wystawione są na chłostę. 😉

CO Z DESZCZEM?

A no właśnie. Zarówno w przypadku letnich spodni, jak i tych na okresy chłodniejsze odradzałam wersje z membraną, która znacząco obniża komfort użytkowania. A przecież deszcz w górach zdarzyć się może i przytrafia się każdemu z nas. Latem nie ma problemu, spodnie schną błyskawicznie, problem pojawia się przy niższych temperaturach. Mam na to radę. Warto mieć w plecaku ultralekkie spodnie przeciwdeszczowe (zajmują naprawdę niewiele miejsca), większe co najmniej o rozmiar, tak by móc założyć je na spodnie, w których wędrujemy. Te z rozpinanymi bokami ułatwią zakładanie oraz zdejmowanie spodni bez konieczności ściągania butów. Rozpadało się? Dawaj membrankę na nóżki. Przejaśniło się? Nie szkodzi, w minutę pozbywamy się dodatkowej warstwy. Przecież dokładnie tak postępujemy z górą! Każdy szanujący się turysta posiada lekką kurteczkę na niepogodę, takież samo rozwiązanie na nogi jest równie funkcjonalne.

SPODNIE Z MOJEJ SZAFY

Od razu przyznam, że ze względu na gabaryty (niski wzrost, krótkie nóżki, szerokie biodra) mam spory problem z dobraniem spodni i na wiele modeli nie mogłam sobie pozwolić ze względu na absolutny brak dopasowania. Akceptuję drobne niedociągnięcia, w końcu góry to nie wybieg mody, jednak nie zdzierżę za długich o pół metra nogawek czy zwisającego spod tyłka materiału. Biorąc pod uwagę rozmiarowe perypetie, użytkowałam następujące modele:

CAMPUS TREKKO LADY – Lekkie, elastyczne, szybkoschnące, ze wzmocnieniami, rozpinanymi nogawkami. Intensywnie męczące od wiosny do jesieni. Były ciut za luźne i za długie, ale sprawdziły się jako pierwsze portki. Zniszczyłam je za pomocą żelazka. Tak, teraz już wiem, że tego typu spodni się nie prasuje. Naprawdę, nie wiem, co mnie napadło. 😀 Nie ma co się nad nimi rozwodzić, bo już od lat nie funkcjonują w sprzedaży.

Na Grani Baszt w Tatrach

Trekko dobrze się nosiły, choć spodnie nie okazały się super trwałe. Model już niedostępny na rynku.

QUECHUA FORCLAZ 500 – Spodnie ciut cieńsze od powyższych, toteż idealnie sprawdzały się w letnich miesiącach. Porównując dalej, były mniej elastyczne, mimo to można było całkiem komfortowo przemierzać szlaki, również te najtrudniejsze w Tatrach. Znakomicie wysychały po ulewie. Mankamentem były kieszenie, totalnie nie nadające się do wykorzystania. Generalnie bardzo lubiłam te portki. Piszę w liczbie mnogiej, bo ktoś przywłaszczył je sobie w schronisku w Pięciu Stawach.

Dolina Białej Wody w Tatrach

Forclaz 500 to spodnie idealne na lato. Nie są zbyt mocne, więc lepiej nosić je na wędrówki niż w skalny teren.

JACK WOLFSKIN ACTIVATE XT – Jedne portki zrujnowałam (zresztą powoli sypały się ze starości), drugie mi buchnęli, więc pechowo stanęłam przed koniecznością znalezienia nowego egzemplarza. Z pomocą przyszedł sklep e-horyzont.pl, przekazując dowolnie wybrane spodnie z oferty – zdecydowałam się na softshelle Jack Wolfskin Activate XT. Ze względu na współpracę oraz fakt, że to w tym momencie moje jedyne spodnie na określone w artykule pory roku, omówię ten model nieco dokładniej.

Zacznę od kroju – ten nie jest idealny na moją figurę, bowiem rozmiar XS okazał się nieco luźny, a ja preferuję dopasowane spodnie. Jestem zmuszona nosić pasek. Plus jest taki, że bez problemu zmieszczę pod nie getry, co przy modelu z Deca było niewykonalne. Nogawki są klasycznie proste (regular fit) z profilowanymi kolanami i regulowanymi obwodami przy kostkach (rzepy). Podwyższony stan dobrze chroni plecy nie ma mowy o „wyłażących” spod koszulki nerkach. Spora kieszeń na udzie spokojnie mieści mój telefon (ekran 5,2 cala), z czego jestem szalenie zadowolona, bo lubię mieć go na wyciągnięcie ręki. Do dyspozycji mamy również tradycyjne kieszenie na biodrach – wszystkie trzy są zamykane na zamek, zakończony „łapką” ułatwiająca chwytanie nawet w rękawiczkach. Jakość wykonania jest świetna, zresztą jak w reszcie rzeczy, które posiadam od Jacka Wolfskina.

Dolina Truso, Gruzja

Activate XT rozmiar XS – dla mnie nieco luźne, ale przy moim wzroście ciężko znaleźć przylegający do ciała model. Widać telefon na prawym udzie? :D

Jak Activate XT się nosiły? Ano bardzo dobrze! Tkanina jest dość elastyczna toteż nie krępowała ruchów. Jest też miła w dotyku, nie obciera.

Co z fundamentalną funkcją, czyli wiatroodpornością? Spodnie nie chronią w 100% przed wiatrem, ale zapewniają wystarczającą ochronę podczas wędrówki. Tego właśnie chciałam. Szukałam spodni na wiosenne oraz jesienne tułaczki, w których nie będą się przegrzewać, ale też marznąć, które stawią opór zimnym podmuchom wiatru, ale nie będą pancerne, bo takie to według mnie nadają się tylko na zimę. Dlatego wybrałam spodnie softshellowe, stosunkowo cienkie i lekkie, pozwalające na cyrkulację powietrza pomiędzy skórą a materiałem. Activate XT uszyte są z tkaniny Flex Shield, idealnej na warunki przejściowe, ale nie ekstremalne!

Aklimatyzacja pod Kazbekiem

Activate podczas podejścia na 4000 m n.p.m.

Na pewno nie są to spodnie na zimowe warunki. Na mroźnym wietrze ani nie ogrzeją, ani wystarczająco nie ochronią przed lodowatymi podmuchami. W drugą stronę też nie polecam, a więc podczas upałów prawdopodobnie nieco podgotujemy swoje nóżki. No więc kiedy je nosić? Najbardziej komfortowo czułam się w temperaturach pomiędzy 0°C a 15°C, czyli wtedy, gdy cienkie letnie spodnie już wymiękają, ale jest zbyt ciepło na zimówki. Activate XT to dobry wybór na wiosnę oraz jesień, jak również chłodne letnie dni, kiedy wyżej w górach pogoda potrafi utrzeć nosa. W połączeniu z bielizną termoaktywną nadadzą się również na łagodne oblicza zimy. Jak widać, spodnie softshellowe można nosić niemal przez cały rok.

Ponieważ jest to softshell prawdziwy, a nie jakaś dziwaczna hybryda z membraną, to charakteryzuje się naprawdę dobrą oddychalnością, dzięki czemu nie pocimy się w tych spodniach. Oczywiście brak „ceraty” wiąże się z brakiem odporności na deszcz, o czym miałam okazję przekonać się dosyć dotkliwie. Kilkugodzinna ulewa z gradobiciem nie pozostawiła na mnie suchej nitki. Z początku, przy niskiej intensywności deszczu, spodnie opierały się kroplom deszczu, lecz te po kilkunastu minutach swobodnie wsiąkały w materiał. Praktycznie pojęcie wodoordporności nie istnieje w stosunku do tego modelu, co było dla mnie oczywiste jeszcze przed wyborem. Jak pisałam wyżej, na deszcz mam osobne, lekkie spodnie zewnętrzne. Zresztą, kto o zdrowych zmysłach wymaga od softshella właściwości przeciwdeszczowych? Właściwe pytanie brzmi, jak szybko te spodnie schną? Niestety, nie tak szybko w porównaniu z letnimi spodniami. No przecież są grubsze! Kilka godzin w pokoju wystarczy, o ile nie jest hiper wilgotno i zimno (tyle że w takich warunkach, a miałam nieprzyjemność, nie schną nawet zwykłe gacie…).

Lodowiec Gergeti pod Kazbekiem

Activate świetnie sprawdzą się zarówno w niskich górach, jak i na lodowcu.

Czy jestem zadowolona ze Spodni Jack Wolfskin Activate XT? A owszem! Dobrze wiedziałam, do jakich zastosowań potrzebuję spodni, jaką mam wrażliwość na temperatury oraz co zamawiam. Według mnie to całkiem uniwersalne spodnie przeznaczone do umiarkowanego wysiłku, a więc idealne na górskie wędrówki w okresie wiosna-jesień, a także pod pewnymi warunkami w zimie. Wystarczająco chronią przed wiatrem i rewelacyjnie oddychają. Nadadzą się na trekkingi w niskich górach typu beskidzkiego, jak również na ambitnych wyrypach w górach lodowcowych. Cena katalogowa wynosi 429,99 zł. Mogłyby być tańsze o stówkę, ale zawsze można czatować na promocje, których w sklepie Horyzont nie brakuje.

Pod Kazbekiem

Spodnie Jack Wolfskin Activate to spodnie softshellowe, które można nosić niemal przez cały rok.

Górskie Pozdro 🙂

Madzia / Wieczna Tułaczka

***

Tu też jest fajnie:

Facebook    Instagram

 

 

12 comments

  1. Czekałem na taki artykuł, bo stoję przed wyborem spodni. Te spodnie softshellowe mnie kuszą, bo głównie jeżdżę w góry w chłodniejszych okresach. Latem za dużo stonki.

  2. Testowałam w tym roku Forclaz i niestety u mnie (pomimo pochlebnych opinii) nie sprawdziły się :(. Nie sądziłam że nogi mogą być aż tak mokre od potu jak moje po zdjęciu tych spodni.

    Ale dam im jeszcze szansę na jesieni, może sprawdzą się lepiej niż w sierpniu. Póki co, na lato zostaję przy nieśmiertelnej bawełnie 😉

    • Ej! A przypadkiem nie masz wersji Forclaz Warm? Te zwykłe, bez polarowej podszewki to najcieńsze spodnie, jakie miałam. Wiadomo, że w upały nosiłam spodenki, ale generalnie latem sprawowały się rewelacyjnie! Czysta bawełna jest do luftu, gdy tylko spadnie deszcz, jest ciężka, bardzo długo schnie, dlatego moim zdaniem nie sprawdza się w górach.
      Dzięki za Twoją opinię! Pozdrawiam! 🙂

  3. Ale widoki ! Zazdroszczę.. Ja na majówkę 2018 wybieram się na wyprawę po polskich górach, także artykuł bardzo mi pomoże w wyborze odpowiedniego ubioru 🙂 pozdrawiam

  4. W Tatrach w lecie potrafi być naprawdę gorąco. W upalne dni stosowałem taki patent, że na podejściach szedłem w krótkich spodenkach (prawie „gimnastycznych”) – a w plecaku miałem cienkie długie na wypadek gdyby gdzieś na grani albo po drodze mocniej zawiało. Pozdrawiam

  5. W sierpniu byłem w Zakopanym. Oczywiście skorzystałem z jakże to popularnej atrakcji – wjazd/zjazd kolejką linową Kasprowy Wierch
    Szczerze mówiąc wchodziłem pieszo a zjeżdżałem kolejką. Widoki nieziemskie. Chociaż na szczycie było chłodno to i tak gdy słoneczko wyszło nieźle się spaliłem 😉
    Ciekawy wpis. Pozdrawiam! 🙂

  6. Pogoda w górach bywa tak nieprzewidywalna, że aż trudno dostosować jeden uniwersalny strój, także dziękuję za cenna porady. Jakbyś miała tak policzyć, to ile trzeba wydać na takie początkowy komplet ubrań w góry?

  7. Chciałbym mieć spodnie, w których mógłbym odpinać nogawki (takie są) oraz zakładać je bez zdejmowania butów (takich nie spotkałem).

  8. Hej. A czy model Jack Wolfskin Activate XT sprawdzilby sie na jesienno-zimowe wypady po Irlandii? Spora tu wilgotnosc i wiatr, ale temperatury zimowe czesto utrzymuja sie delikatnie powyzej zera. Dzieki za info 🙂

    • Wieczna Tułaczka

      Hej. 🙂 Na wilgotny, wietrzny i zimny dzień ok, sama ostatnio miajam je w górach w takich właśnie warunkach. Ale na deszcz trzeba by mieć jeszcze cienkie membranowe do tego (albo coś w styku rain-cut z Decathlonu), bo softshell po zamoknięciu robi się cięższy i schnie dłużej niż typowe letnie spodnie streczowe.
      Wiem, ze te warunki w UK i Irlandii są znacznie cięższe niż u nas, w takiej wilgoci niestety jeszcze nie miałam okazji testować spodni, ale gdybym jechała, to wzięłabym właśnie te. Plus wspomnianą ochronę na deszcz.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*


*

Scroll To Top
Kocaeli Escort Bakırköy escort kaçak bahis siteleri milanobet kaçak iddaa wso shell indir casino siteleri canl? bahis film izle

escort izmit , escort samsun , escort ankara , eskisehir escort ,

denizli escort beylikdüzü günlük kiralık daire www.escortservisi.xyz