escort eskişehir escort izmit escort bursa escort ankara Antalya escort bayan
JEZIORO KELITSADI – najpiękniejszy trekking w Gruzji?

JEZIORO KELITSADI – najpiękniejszy trekking w Gruzji?

Gruzja słynie z pięknych miejsc i bajecznych pejzaży. Sporo z nich miałam szczęście zobaczyć na własne oczy, ale to jedna z ostatnich wycieczek zaparła mi dech w piersiach. Dosłownie! O istnieniu Kelitsadi nie miałam pojęcia przez długi czas. Nadziałam się na zdjęcie jeziora zupełnym przypadkiem i w pierwszej kolejności oniemiałam. Wróciwszy do równowagi sprawdziłam lokalizację tego cuda. No i piorun trafił mnie po raz drugi! Toż Kelitsadi znajduje się w bliskim sąsiedztwie Kazbegi (Stepancmindy), gdzie regularnie bywam. Byłam też tego lata, realizując kilka wypraw z Mountain Freaks. Na szczęście znalazłam chwilkę, by wpleść Kelitsadi pomiędzy wyprawą na Lailę a Ortsweri.

JEZIORO KELICADI – INFORMACJE OGÓLNE

Jezioro Kelitsadi położone jest na wysokości 3100 m, pośród kolorowych wulkanów regionu Khevi (Chevi), w pobliżu separatystycznego terytorium Osetii Południowej. To właśnie lokalizacja stanowi największy atut tego miejsca, ale też stwarza pewne problemy. Z jednej strony dostajemy malownicze, wręcz zjawiskowe wulkaniczne krajobrazy, z drugiej zaś trzeba zmierzyć się z trekkingiem w odludnym terenie w strefie przygranicznej. Nie uświadczysz tu wyraźnej ścieżki, nie wspominając o wytyczonym szlaku, więc wędrujesz na własną odpowiedzialność. Jeśli się zgubisz i niechcący przekroczysz granicę, której przebieg jest nieoczywisty, to możesz szybko nadziać się na osetyjskich żołnierzy i skończyć w więzieniu w Cchinwali. To nie jest żart, o czym przekonało się niedawno dwóch Polaków. Trzeba było dyplomatycznych zabiegów, by uwolnić delikwentów z paki.

POZWOLENIE NA TREKKING W STREFIE PRZYGRANICZNEJ

Od 2017 nie trzeba mieć pozwolenia na poruszanie się w strefie przygranicznej w rejonie Kelitsadi. Jeśli jednak poczujesz się bezpieczniej z tym dokumentem, to wyrobisz go w Departamencie Straży Granicznej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Możesz załatwić to online (na e-mail: bpol@mia.gov.ge) z conajmniej 5-dniowym wyprzedzeniem. Szczegóły na stronie: http://bpg.gov.ge/en/symbols.

KELITSADI – TRUDNOŚCI

Mało kto wie o tym niesamowitym miejscu, a tylko nieliczni z wtajemniczonych decydują się na wycieczkę. Dlaczego? Przecież Kelitsadi znajduje się tak blisko Stepancmindy i Gudauri, popularnych przecież ośrodków turystycznych. No cóż, po części już odpowiedziałam na to pytanie.

Problemem jest:

  • Lokalizacja, czyli położenie w pobliżu separatystycznego terytorium Osetii Południowej.
  • Konieczność biwakowania w dzikim, odludnym terenie – dla jednych ogromna zaleta, dla innych obawa przed spotkaniem niedźwiedzia. Tak, tak, można spotkać tu tego osobnika.
  • Konieczność tachania całego ekwipunku i prowiantu ze sobą. Namiot, śpiwór, karimata, kuchenka, jedzenie – to wszystko waży swoje.
  • Brak wody – niestety nie ma zbyt dużo źródeł po drodze (dotyczy to 3-dniowej wersji trekkingu), a jedynym pewnym źrodłem jest samo jezioro i rzeka Esi. Czasami jedyną opcją na wodę w dwóch pierwszych dniach trekkingu są zanieczyszczone płaty śniegu. Z tego powodu należy zabrać dużo wody ze sobą. Auć.
  • Spore przewyższenie – w pełnej wersji trekkingu trzeba przekroczyć dwie przełęcze o wysokości 3400 m, w krótszej wersji jedną przełęcz.
  • Brak oznakowania i wytyczonego szlaku – sami musimy wyszukać właściwą drogę w terenie. Praktycznie na całej długości trasy brak widocznej ścieżki. W orientacji pomagają kamienne kopczyki, jednakże rozstawione są w iście gruzińskim stylu – raz są, raz ich nie ma. Nie ma co na nich polegać. 😉 W praktyce – jesteśmy zdanie na siebie, mapę i własną orientację w terenie.
  • Sypkie podłoże – spora część drogi prowadzi po stromych zboczach, zaścielonych skalnym rumoszem. Wszystko usuwa się spod nóg, jest niestabilne i zwyczajnie niewygodne do wędrówki.

Zniechęciłam? To teraz zobacz, jak te wszystkie niedogodności bledną w zestawieniu z nietuzinkową urodą Kelitsadi.

Kelitsadi, Gruzja

Jezioro Kelitsadi (Kelicadi)

GDZIE ZACZĄĆ TREKKING DO JEZIORA KELITSADI?

Wycieczkę nad Kelicadi można zrobić w wersji 3-dniowej oraz 2-dniowej. Obie mają swój początek w pięknej Dolinie Truso:

  • nieopodal wioski Kvemo Okrokana (2000 m) zaczyna się trasa przez przełęcz Khorisar;
  • za opuszczoną wioską Ketrisi (2100 m) zaczyna się trasa przez przełęcz Esikomi.

Jak dostać się do Doliny Truso?

  • Wylot Doliny Truso znajduje się przy Gruzińskiej Drodze Wojennej w wiosce Kobi, pomiędzy Gudauri i Stepancmindą. Łatwo poznać to miejsce po stacji kolejki Kobi-Gudauri Ski Resort.
  • Jeśli startujesz w Tbilisi, to musisz złapać marszrutkę do Stepancmindy (na dworcu Didube) i poprosić kierowcę, by zatrzymał się po drodze w Kobi. Koszt przejazdu to ok. 20-30 lari.
  • Jeśli startujesz w Stepancmindzie to możesz skorzystać z regularnych transportów do Doliny Truso, organizowanych przez polsko-gruzińską agencję Mountain Freaks. W sezonie busik rusza 2 razy dziennie (o 9.15 i 11:15) do wioski Kvemo Okrokana – 4 km wgłąb doliny względem Kobi. Przejazd kosztuje 30 lari w 2 strony.
  • Jeśli po całej wycieczce chcesz wrócić do Stepancmindy, to warto wcześniej załatwić sobie transport. Auta, które czekają w wiosce Kvemo Okrokana są z reguły zaklepane dla grup zorganizowanych i mogą nie oferować wolnych miejsc. W takiej sytuacji pozostanie 4-kilometrowy marsz do Kobi przy Gruzińskiej Drogi Wojennej i łapanie stopa.
  • Możesz załatwić sobie prywatny transport zarówno do Kvemo Okrokana, jak i Ketrisi. O ceny pytaj bezpośrednio w agencji Mountain Freaks.
Powered by Wikiloc

 

3-DNIOWY TREKKING DO JEZIORA KELITSADI

  • Trasa: Kvemo Okrokana – Płaskowyż Keli – Przełęcz Khorisar – Jezioro Kelitsadi – Przełęcz Esikomi – Ketrisi
  • Początek: Kvemo Okrokana
  • Koniec: a) Ketrisi (jeśli czeka tam na Ciebie prywatny transport); b) Kvemo Okrokana (tam, gdzie zatrzymuje się większość busików ze Stepancmindy; c) Kobi (jeśli nie załapiesz się na busa w Kvemo Okrokana).
  • Dystans: a) 27 km; b) 35 km; c) 39 km
  • Suma przewyższeń ↑: ok. 2600 m
  • Suma przewyższeń ↓: ok. 2700 m

 

DZIEŃ I: KVEMO OKROKANA W DOLINIE TRUSO – PŁASKOWYŻ KELI

  • 8 km
  • 1030 m ↑
  • 280 m ↓

Busem z Kazbegi dotrzemy do wioski Kvemo Okrokana, do miejsca, gdzie znajduje się most na rzece Terek. Musimy cofnąć się jakieś 500 m do rozdroża dróg – na prawo do góry odchodzi górska serpentyna, która wyprowadzi nas ponad Dolinę Truso. Na wysokości ok. 2300 metrów należy opuścić drogę i skierować się na lewo, by stromym zboczem wspiąć się na płaskowyż Keli. Następnie kierujemy się na niewielki grzbiet widoczny na południu, a po jego przekroczeniu obniżamy się parowem utrzymując kierunek południowy. Jest szansa, że w dolinie będzie woda, więc to dobre miejsce na biwak.

DZIEŃ II: PŁASKOWYŻ KELI – JEZIORO KELITSADI

  • 8 km
  • 1050 m ↑
  • 750 m ↓

Kontynuujemy wędrówkę na południowy-zachód w kierunku charakterystycznych, czerwonych wulkanów: Wielkiego (po prawej) i Małego Khorisara (po lewej). Musimy wejść na przełęcz oddzielającą oba stożki (3220 m). Im wyżej, tym teren staje się bardziej skalisty, a podłoże wściekle sypkie. Następnie kierujemy się na zachód ku przełęczy Khorisar (3429 m), skąd po raz pierwszy rozpościera się widok na jezioro Kelitsadi. Zejście jest niezwykle upierdliwe, bowiem prowadzi stromym zboczem, pokrytym luźnym rumoszem skalnym. Nad jeziorem mamy pierwsze pewne źródło wody! Oczywiście wodę należy odpowiednio uzdatnić przed wypiciem.

DZIEŃ III: JEZIORO KELITSADI – KETRISI W DOLINIE TRUSO

  • 11 km do Ketrisi, 20 km do Kvemo Okrokana, 24 km do Kobi
  • 500 m ↑
  • 1680 m ↓

Teraz należy szczególnie uważać, by nie zgubić drogi, bowiem znajdujemy się bardzo blisko granicy z Osetią. Na początek idziemy wzdłuż północnego brzegu jeziora, po czym odbijamy ostro w prawo, na przełęcz Esikomi (3435 m). Podejście jest strome (pokonujemy ok. 350 metrów przewyższenia) i mało przyjemne – przez osypujące się zbocze. To właśnie z Esikomi rozpościera się najpiękniejsza panorama na Kelitsadi, zwłaszcza w godzinach popołudniowych, kiedy to słońce oświetla całą scenę. Z przełęczy obniżamy się na północny – wschód, w kierunku doliny rzeki Esi. Z początku teren jest skalisto-kamienisty, z czasem robi się bardziej zielony. Niżej znajduje się trawiasty grzbiet, który rozdziela rzekę Esi od potoku zasilającego. Z grzbietu lepiej zejść na prawą stronę – jest łatwiejsza do pokonania. Ścieżka dobija do Esi i biegnie z początku jej prawym brzegiem, a kiedy ten robi się niewygodny – przechodzi na lewo (łatwo przegapić to miejsce, dlatego warto obserwować lewy brzeg, gdzie można wypatrzeć dogodniejszy teren). Rzeka spływa małym kanionem w dół doliny, a my, nie wytracając wysokości, trawersujemy strome trawiaste zbocze. Jest tu mnóstwo wąskich ścieżek wydeptanych przez owce, co może być nieco mylące. Owo zbocze przecina kilka żlebów – to kruche i niebezpieczne miejsca, w których należy zachować szczególną ostrożność. Na koniec ścieżka łagodnieje, staje się wyraźna i sprowadza wprost do wioski Ketrisi w Dolinie Truso. Na lewo widać monastyry w Abano i twierdzę Zakagori. Idąc w prawo dotrzemy do wylotu doliny.

Kelicadi, najpiękniejsze jezioro w Gruzji

Kelitsadi w godzinach porannych

2-DNIOWY TREKKING DO JEZIORA KELITSADI

  • Trasa: Ketrisi – Przełęcz Esikomi – Jezioro Kelitsadi – Przełęcz Esikomi – Ketrisi
  • Początek: Ketrisi
  • Koniec: Ketrisi.
  • Jeśli nie masz załatwionego prywatnego transportu do Ketrisi, to wycieczka rozpocznie się w Kvemo Okrokana bądź w Kobi, co wydłuży odpowiednio wycieczką o 16 km bądź 24 km
  • Dystans: 24 km w obie strony z Ketrisi, 40 km w obie strony z Kvemo Okrokana, 48 w obie strony z Kobi
  • Suma przewyższeń ↑: ok. 2200 m
  • Suma przewyższeń ↓: ok. 2200 m

Jako że opis trasy pojawił się wyżej, toteż teraz skupię się na mini relacji z przejścia tego wariantu – mając niewiele wolnego czasu pomiędzy wyprawami, zdecydowałam się właśnie na tę opcję.

W wycieczce towarzyszył nam Rambo – tak roboczo nazwaliśmy naszego przewodnika, który przypominał Sylwestra Stallone w latach świetności. Ewa z Mountain Freaks przydzieliła nam „gajda” mówiąc, iż jestem zbyt cennym ładunkiem, by samodzielnie szwendać się przy osetyjskiej granicy. Miała w głowie świeżą akcję aresztowania Polaków w tym regionie i świadomość, że za kilka dni muszę być na Orcweri, a nie w pierdlu. Miałam zrobić zdjęcia do portfolio z pierwszego wejścia freakowej grupy na tenże szczyt. Dla mnie bomba – spadła ze mnie odpowiedzialność wyszukiwania nie zawsze oczywistej drogi na przełęcz.

W Truso byłam wielokrotnie, ostatni raz równo przed tygodniem, więc nie zawracaliśmy sobie głowy ponownym zwiedzaniem doliny. Od razu pojechaliśmy autem do Ketrisi, a nawet kawałek dalej, bo Sylwester zaparkował auto w miejscu, gdzie właściwa ścieżka dźwiga się z dna doliny, ponad rzeczką Esi. Visàvis monastyrów w Abano. Ową lokalizację strzegą resztki dawnej wieży strażniczej – po niej łatwo rozpoznać, czy aby na pewno znajdujemy się we właściwej pozycji.

Z początku szliśmy wąską, ale dobrze widoczną ścieżką, sporo powyżej poziomu rzeki. Z czasem tych ścieżek zrobiło się mnóstwo, a to za sprawą owieczek wypasanych w rejonie Doliny Truso. Największą trudnością było pokonanie kilku żlebów przecinających strome zbocze, którym się poruszaliśmy. Niefajne, sypkie i spadziste miejsca. Po około 40 minutach trawersu wyszliśmy na wypłaszczenie, gdzie po zapachu można odnaleźć ziejącą dziurę, z której wydobywa się gaz. Ot, taka niespodzianka.

Wkrótce dotarliśmy do rzeczki i od razu przekroczyliśmy jej brzeg. Przez kilkanaście minut trzymaliśmy się kamlotów na lewym brzegu Esi, minęliśmy miejsce, gdzie z lewej strony wpadał do Esi potok zasilający, po czym wdrapaliśmy się na trawiasty grzbiet, rozdzielający te dwa strumienie. Patrząc z góry, czyli pokonując ten odcinek w dół do Doliny Truso, widzimy dwa potoki (tudzież wyżłobione rynny sugerujące potoki), które rozdziela trawiasty grzbiet. Powinno się na ten grzbiet wejść, by potem zejść na prawą stronę, mniej więcej w miejscu połączenia się wód. Przewodnik pokazał nam także, jak wygląda droga wzdłuż nurtu Esi (orograficznie lewy strumień) – mieliśmy okazję nim schodzić i to dosłownie. Koryto szybko stało się wąskie, nurt szybki, a brzegi strome. Pokonywaliśmy kolejne metry po wielkich głazach zaścielających środek rzeki – nawet fajna zabawa to była, lecz w pewnym momencie zrobiło się nazbyt niebezpiecznie. Wdrapaliśmy się zatem na sypkie, bardzo strome osuwiska po prawej stronie rzeczki i po kilku nieprzyjemnych metrach na skarpie, zeszliśmy wreszcie do miejsca połączenia potoków. Generalnie nie polecam tej opcji, lepiej przejść dolinę w tradycyjny sposób.

Wróćmy do wycieczki ku przełęczy. Po przejściu trawiastego grzbietu, teren nieco się otworzył, a porozrzucane to tu, to tam kamloty, wkrótce zamieniły się w regularne głazowisko. W coraz bardziej skalistym otoczeniu mozolnie człapaliśmy do góry, by tuż pod przełęczą przejść wzdłuż skalnej ściany i w końcu wydostać się na przełęcz Esikomi. Po ponad 4 godzinach wędrówki i pokonaniu 1700 metrów przewyższenia mogliśmy wreszcie zobaczyć kolorowe cudo na własne oczy! Tego obłędu nie da się opisać, to trzeba zobaczyć!

By zejść nad brzeg jeziora, trzeba zmierzyć się z najbardziej upierdliwym odcinkiem całej trasy. 350 metrów w dół po stromym i sypkim zboczu nie należy do przyjemności, ale to wysiłek absolutnie wart tych nieziemskich widoków. Mocno wykręciłam sobie kostkę na tych wstrętnych kamulcach, nieomal przekreślając szansę na Orcweri, na szczęście po nocy ból minął i wszystko rozeszło się po kościach. Odcinek z przełęczy na miejsce biwakowe zajął nam niemal godzinę. Z dużą ilością zdjęć po drodze.

Dolina Truso, Twierdza Zakagori

Twierdza Zakagori w Dolinie Truso – taki widoczek na początek trekkingu. 🙂

Początek trekkingu na Kelicadi

Trawers stromego zbocza.

Szlak nad Kelicadi

Jeden ze żlebów przecinających zbocze.

Szlak na Kelitsadi

Z początku wędrujemy sporo powyżej koryta Esi – omijamy w ten sposób trudne, skaliste brzegi rzeki.

Szlak na Kelitsadi w gruzji

„Gaz, gaz, gaz, gaz, gaz, gaz, gaz na ulicach!” – jak śpiewał Kazik. 😉

Opis trekkingu na Kelitsadi

Już z drugiego brzegu Esi

Opis szlaku na Kelicadi

Wędrówka brzegiem (dosłownie brzegiem!) rzeczki

Droga na Kelicadi w Gruzji

A tak wygląda wspomniana alternatywna droga, orograficznie lewym potokiem. Im niżej, tym ciężej się idzie.

Podejście na jezioro Kelitsadi

Na trawiastym grzbiecie.

Szlak na Kelitsadi

Najwyższe szczyty ponad Doliną Truso w chmurach. Kazbek też (najbardziej z prawej).

Opis szlaku na jezioro Kelicadi

Rambo (aka Giorgi) sprawnie przeprowadza nas przez głazowisko.

Trekkind nad jezioro Kelicadi

Im wyżej, tym więcej kolorów.

Trekking nad jezioro Kelitsadi

Panorama z przełęczy Esikomi

Z przełęczy Esikomi na północny-wschód.

Jezioro Kelicadi

I wreszcie jest! Moje podróżnicze marzenie!

Jezioro Kelitsadi, widok z przełęczy Esikomi

Niesamowite kolory i kontrasty, wulkany przeglądające się w niebieskiej wodzie – to wszystko sprawia, że Kelitsadi jest jednym z najpiękniejszych miejsc na Kaukazie.

Trekking nad Kelicadi w Gruzji

Wielki Khorisar (ten fioletowo-czerwony z tyłu).

Najpiękniejszy trekking w Gruzji

Esikomi Pass, Gruzja

Kiedy my szaleliśmy na przełęczy Esikomi, Rambo szukał zasięgu 😉

Szlak nad jezioro Kelicadi w Gruzji

Nad Kelitsadi wyrasta piękna Sherkhota.

Opis trekkingu do jezior Kelitsadi

Strome i sypkie zejście z Esikomi. O mało się tam nie zabiłam, wbijając wzrok w jezioro. 😉

Jezioro Kelitsadi w Gruzji, Kaukaz

Jezioro Kelicadi w Gruzji

Zamiast zachodem słońca, wieczorem zostaliśmy uraczeni burzą.

Kierowaliśmy się na północno-wschodni brzeg jeziora, gdzie znajdowały się już dwa rozbite namioty. Wiedziałam, że w tym czasie ekipa z Górskiej Przygody planuje trekking nad Kelitsadi, ale nie miałam pewności czy to oni tam biwakują, czy jednak jakieś obce osobniki. Jednak oni! Spotkać się na takim zadupiu, w cieniu osetyjskiej granicy to jest coś! Ela, Tomek i ich kolega Adrian przywitali nas procentami, co doceniam podwójnie, bo przytachali te dwie flaszki przez płaskowyż Keli i przełęcz Khorisar. Dobrzy ludzie! Przy okazji przeklikajcie się na ich blog i zobaczcie, jak wygląda relacja z pełnej pętelki w wykonaniu Górskiej Przygody.

Rambo próbował namówić mnie rano na wejście na Sherkhotę (3695 metrów), niestety z bólem serca odmówiłam. Dawid jeszcze tego samego dnia musiał jechać na lotnisko do Tbilisi – nie mogliśmy ryzykować spóźnienia. Grzecznie wróciliśmy tą samą drogą do Ketrisi, z szatańskim planem powrotu nad Kelitsadi. Kto wie, może nadarzy się okazja do przejścia pełnego trekkingu, wejścia na Sherkhotę, a może i wdrapania się na Wielki Khorisar? Chętnie wrócę w ten region, bo dawno nie widziałam tak zjawiskowego miejsca.

Kelitsadi Lake

Tomek, Ela, Adrian, Dawid i Rambo, tfu, Giorgi

Jezioro Kelicadi

A po burzy wychodzi słońce? Eeee… Zaczyna się kolacja! 😀

Kelicadi, opis trekkingi nad jezioro

Osetia znajduje się po drugiej stronie grzbietu.

Trekking nad Kelicadi w Gruzji

Chciałabym rozbić domek na dłużej w tym miejscu…

Jezioro Kelicadi, Kaukaz

Opis trekkingu nad Jezioro Kelicadi

Przed południem wszystko prezentuje się inaczej. Wulkany odarte są z tych nieziemskich, kontrastowych kolorów.

Trekking na Kelitsadi w Gruzji

Na przełęczy Esikomi

Jezioro Kelitsadi, Kaukaz

Panorama z przełęczy Esikomi

Najpiękniejszy trekking w Gruzji

Kazbek nadal pod chmurką, ale i tak jest zajebiście!

Opis trasy nad jezioro Kelicadi

Sherkhota po raz ostatni

SZCZYTY W REJONIE KELITSADI

  • Sherkhota (3695 m) wyrasta tuż ponad taflą jeziora, jednak mało kto decyduje się na wejście na szczyt. Trzeba pokonać aż 600 metrów przewyższenia, lecz nie to stanowi największą trudność, tylko wściekle sypkie podłoże, które dosłownie usuwa się spod nóg. Wchodzi się tradycyjną techniką – jeden krok do góry, dwa w dół. Wejście zajmuje ok. 2 godziny, zejście godzinę. Informacje pochodzą od Tomka, który wchodził grzbietem opadającym na lewo od wierzchołka.
  • Wielki Khorisar (Zachodni Chorisar, 3736 m) – robiąc pełną pętlę, warto pokusić się o wejście na szczyt. Wiem jedynie tyle, że jest piekielnie sypki i stromy, więc akcja górska nie będzie należała do przyjemnych.

KELITSADI W GRUPIE

Masz fefry przed samodzielną wycieczką nad Kelitsadi? Nic straconego! Możesz wziąć udział w zorganizowanej grupie pod skrzydełkami moich przyjaciół z Mountain Freaks. Program jest naprawdę genialny – prowadzi przez najpiękniejsze miejsca u stóp Kazbeku. Oprócz Kelitsadi zobaczysz kolorowe jeziorka Abudelauri, przełęcz Chaukhi w masywie Gruzińskich Dolomitów i wejdziesz przez Cmindę Samebę oraz Lodowiec Gergeti do legendarnej Stacji Meteo, czyli bazy pod Kazbekiem. Szczegóły wkrótce na stronie agencji.

Górskie pozdro :)


Madzia / Wieczna Tułaczka

 

 

2 komentarze

  1. Bajka. Nasuwa się pytanie po co iść na Kazbek, tu nie lepiej? A swoją drogą skała wulkaniczna kojarzy się z minerałami, nic po drodze się nie trafiło? Pytam bo mam fioła na punkcie agatów i ametystów

    • Wieczna Tułaczka

      Przewodnik pokazywał nam jakieś kryształy i skały, ale ja się nie znam, nie wiem, co to było. Była między nami bariera językowa. 😉
      Kelitsadi i okolica jest obłędna, ale to zupełnie inny rodzaj wycieczki niż Kazbek. Warto i tu i tu. Kelitsadi to obłędne widoki, trekking dla średnio-zaawansowanych, Kazbek natomiast to już poważna wyrypa, wyzwanie kondycyjne. 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.