TATRY: Orla Perć

TATRY: Orla Perć

Orla Perć! Któż nie słyszał tej nazwy? Każdemu obiło się o uszy, że to najtrudniejszy znakowany szlak w Tatrach, że jest piekielnie lufiasty, że naszpikowany jest łańcuchami i innym żelastwem, że regularnie zdarzają się tam wypadki…

Głowa do góry! Ja chciałabym Wam pokazać, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Owszem, zgadzam się, że jest to szlak bardzo trudny, ale jednocześnie uważam, że przy dobrych warunkach jest jak najbardziej do przejścia dla wprawnego turysty. W końcu to szlak turystyczny i oznakowany, a więc dostępny dla ogółu, a nie tylko dla zaawansowanych taterników.

Zanim mnie zlinczujecie za te słowa, to szybciutko dodam, że przed pójściem na Orlą Perć warto (a nawet trzeba) zdobyć doświadczenie na łatwiejszych szlakach. Spróbujcie swoich sił na Rysach, na Świnicy, za Zawracie. Nie wzruszyły Was trudności czy eksponowane miejsca? Śmiało śmigajcie na Orlą Perć! Wcześniejsze obycie w trudnym terenie, brak lęku wysokości i przestrzeni, zwykły rozsądek oraz ostrożność, dobre warunki pogodowe – te wszystkie czynniki niemal gwarantują bezpieczne przejście. Niemal, bo wypadki chodzą po ludziach i niestety się zdarzają…

Jestem zwykłą turystką, stonką, jeśli ktoś woli, nie wspinam się, nie uprawiam codziennie sportów, a dałam radę przejść Orlą Perć bez większych ceregieli. Mnie osobiście szlak nie sprawił wielu problemów, co prawda w kilku miejscach musiałam pogimnastykować się nieco skrupulatniej, ale często wynikało to z mojego nędznego wzrostu. Pamiętajcie, że chodziłam po Orlej przy suchej skale i wcześniej na różnistych szlakach uodporniłam się na lufy, więc widok przepaści nie robi na mnie wielkiego wrażenia. Nie no, jakieś tam wrażenie robi, w każdym razie nie boję się eksponowanych miejsc. Także obiektywnie stwierdzam, że jest to szlak faktycznie trudny, przy obsuwie pogody nawet ekstremalny! Jednak nie zamierzam demonizować Orlej Perci i podkręcać legendy.

Jeśli macie opory i obawy co do szlaku to polecam zacząć orlą przygodę od Granatów. Moim zdaniem to najłatwiejszy odcinek grani, na dodatek krótki, więc jeśli uznacie, że to jednak nie dla Was, to możecie szybko ulotnić się na Halę Gąsienicową. Na kolejny etap polecam Buczynowe Turnie, czyli odcinek Skrajny Granat – Krzyżne. Za najtrudniejszy uważam odcinek od Zawratu do Koziego Wierchu.

Moje oceny szlaku dotyczą optymalnych warunków pogodowych! Należy jednak pamiętać, że przy załamaniu pogody trudności raptownie wzrastają! Skała robi się śliska i zdradliwa, więc bardzo łatwo o poślizgnięcie, a przy wielu nieubezpieczonych miejscach i licznych przepaściach o wypadek nie trudno. Wybierając się na Orlą koniecznie sprawdźcie aktualną prognozę pogody!

Mapka pochodzi ze strony  http://www.klubpodroznikow.com/

Schemat Orlej Perci  ze strony www.klubpodroznikow.com

Jako że górska wycieczka bez mapy jest jak wizyta w toalecie bez rolki papieru (dosłownie i w przenośni do dupy), to pozwolę sobie zareklamować mapę turystyczną Orlej Perci Agencji Wydawniczej WiT. Z jednej strony arkusza dostaniecie dokładne odwzorowanie czerwonego szlaku w skali 1:5 000, opis przebiegu, przekrój Orlej Perci (to je fajne, bo jak na dłoni widać, że słynna graniówka tylko fragmentami prowadzi ścisłym ostrzem grani…), zdjęcie perci z lotu ptaka oraz opisaną panoramę z Pośredniego Granatu. Na odwrocie znajduje się mapa Tatr Polskich w skali 1:30 000 oraz poglądowa mapa całego pasma. Dodatkowo, na okładce umieszczono numery alarmowe do służb ratowniczych oraz sposoby na wezwanie pomocy bez użycia komórki, czyli za pomocą sygnałów świetlnych lub dźwiękowych. Arkusz jest zafoliowany i kosztuje tylko 10 zł.

Orla Perć, mapa WiT

Fragment mapy Orlej Perci (Agencji Wydawniczej WiT) z satelitarnym odwzorowaniem skał.

Orla Perć, dodatek do mapy Orla Perć Agencji Wydawniczej WiT

Fragment profilu Orlej Perci (z mapy WiT)

OPISY POSZCZEGÓLNYCH ODCINKÓW ORLEJ PERCI:

– Zawrat – Kozia Przełęcz odcinek jednokierunkowy!

– Kozia Przełęcz – Kozi Wierch odcinek jednokierunkowy!

– Kozi Wierch – Zadni Granat

– Zadni Granat – Skrajny Granat

– Skrajny Granat – Krzyżne

DROGI DOJŚCIOWE DO ORLEJ PERCI:

– na Zawrat od strony Hali Gąsienicowej

– na Zawrat od strony Doliny Pięciu Stawów

na Zawrat od strony Świnicy (w linku relacja z wejścia na Świnicę, gdzie znajdziecie opis „Małej Orlej Perci”)

– na Kozią Przełęcz od strony Hali Gąsienicowej

– na Kozią Przełęcz od strony Doliny Pięciu Stawów

– na Kozi Wierch z Doliny Pięciu Stawów

– Żlebem Kulczyńskiego z Doliny Gąsienicowej

– na Zadni Granat z Doliny Gąsienicowej

– na Skrajny Granat z Doliny Gąsienicowej

– na Przełęcz Krzyżne od strony Doliny Gąsienicowej

– na Przełęcz Krzyżne od strony Doliny Pięciu Stawów

MOJA ORLA PERĆ, czyli bardziej osobiste relacje z podniebnego szlaku (kolejność nie jest przypadkowa, w takim właśnie porządku poznawałam legendę):

– Kozi Wiech – Skrajny Granat

– Skrajny Granat – Krzyżne

– Zawrat – Kozi Wierch

– Żleb Kulczyńskiego – Zadni Granat

– Przełęcz Krzyżne – Zadni Granat

Czekam również na Wasze opinie o szlaku!

Madzia / Wieczna Tułaczka

29 comments

  1. Zgadzam się z tym, co napisałaś – przy dobrych warunkach, suchej skale, braku oblodzeń Orla Perć absolutnie nie jest straszna. Na pewno jest to wymagający szlak i trzeba się w wielu miejscach skupić, ale nikt nie idzie w końcu na Orlą, żeby sobie pospacerować wygodnymi ścieżkami 🙂
    Ja swój pierwszy raz na Orlej Perci akurat miałam przy deszczowej pogodzie – to też było do przeżycia 🙂 Chociaż szczerze, mokre i zimne łańcuchy to nic przyjemnego 😛

    Czekam na opisy! 🙂

    • Wieczna Tułaczka

      Dziękuję Hemli za opinię 🙂 A jakbyś zauważyła jakieś błędne oznaczenia w opisach, to oczywiście daj znać 🙂 Pozdrawiam!

  2. 🙂 Jak przyjemnie, „polskie wpisy”. Praktyczne i przyjemnie napisane.
    Kurcze, nigdy nie chodziłam po górach. Moja rodzina wolała ‚zagranicę” na własną rękę, więc jeździliśmy po Europie. Znajomi, jakoś też nie chodzili. Teraz chciałabym ruszyć w góry, ale też jak są pieniądze to ciągnie mnie za granice.. 🙂 Może jednak już czas na pierwsze trasy w polskich górach. Widzę, że mam tu u Ciebie poradnik.
    Pozdrawiam

    • Wieczna Tułaczka

      Zdecydowanie polecam górskie wędrówki i te w Polsce i te za granicą 🙂 To niesamowite przeżycie, które pojąć można dopiero na szlaku. Pozdrawiam 🙂

  3. Dla mnie nie ma piękniejszych gór niż nasze Tatry.Orlą przeszłam całą zaczynałam od Granatów 😉 polecam wszystkim którzy mają większe ambicje niż Giewont albo Kasprowy. Artykuł b.fajny pozdrawiam autorkę 🙂

  4. Zgadzam się, że w dobrą pogodę jest to bardzo fajny i wcale nie taki trudny szlak. Ja co prawda nie przeszedłem go jeszcze w całości (dwie próby od Zawratu, obie zakończone na Skrajnym Granacie, bo bliskość burzy straszyła), ale planuję trzecie podejście, tym razem od Świnicy, może pogoda będzie łaskawa 😛

    Warto wspomnieć, że na ten szlak warto wyjść wcześnie, bo później, gdy zbierze się trochę ludzi, czasami tworzą się duże kolejki, bo nie wszyscy czują się pewnie na łańcuchach czy drabinkach.

  5. Wieczna Tułaczka

    Z reguły wychodzę na szlak o wczesnym poranku, ale kiedyś zdarzyło mi się pomylić dni tygodnia i czekać na autobus na Słowację, którego nie było… W rezultacie znalazłam się na Hali i dalej na Skrajnym Granacie o skandalicznej godzinie – na tłumy nie trafiłam – być może wszyscy byli na Buczynowych wczesnym porankiem 😛

  6. Orla jest dla ludzi 🙂
    Szedłem od Kuźnic, przez Kasprowy i czasu starczyło tylko do Granatów.
    Z atrakcji miałem burzę z gradem pod Kozim, ale i tak dało się przejść.
    Mimo wszystko raczej nie polecam tego szlaku wszystkim. Taka jak pisalaś – trzeba samego siebie sprawdzić wcześniej z biżuterią i pustką pod stopami
    Pozdrawiam

    • Wieczna Tułaczka

      Zgadzam się z Tobą w 100% – Orla jest dla ludzi, ale trzeba się wcześniej sprawdzić na innych szlakach 🙂 A gradobicia pod Kozim nie zazdroszczę…

  7. Zapomniałaś dodać, że na Zawrat idzie dojść jeszcze Świnicy, teoretycznie też jest to droga dojściowa do Zawratu. 😉 W sumie wiele osób zaczyna też Orlą od Świnicy, a nawet od Kasprowego. 😉 No ale mniejsza z tym. Co do Orlej to też w sumie zanim przeszedłem całą to ją robiłem takimi małymi odcinkami jak Ty, najpierw Zawrat – Kozia Przełęcz, potem same Granaty, potem Kozia Przełęcz – Żleb Kulczyńskiego, no ale potem już całość, dlatego w sumie odcinek Granaty – Krzyżne na którym byłem trzy razy, nigdy nie zrobiłem osobno, tylko zawsze za jednym razem z całą Orlą Percią, a reszta odcinków to bywało różnie. W sumie dobre to jest, tak poznawać Orlą po trochu. 🙂

    • Wieczna Tułaczka

      Aż tak się nie rozdrabniałam na Orlej, ale mniejsza z tym 😉 Faktycznie nie dodałam dojścia od Świnicy, bo jakoś nigdy nie postrzegałam tego odcinka jako stricte dojściowego, bo w sumie odkąd zacząć opis? Od szczytu Świnicy? Od Przełęczy Świnickiej, Liliowego, Kasprowego…? Pomyślę o tym później i coś tam dodam 😀

  8. Gwoli uzupełnienia szeregu wskazówek mniej lub bardziej cennych to jedna jest uniwersalna. Mimo że mówimy tu o tym że pogoda i należy sprawdzić przed wyruszeniem to ja noszę zawsze przy sobie ekwipunek jakby miała rozszaleć się burza z piorunami i potokiem wody z nieba. Mało tego przydają się rękawiczki i ja noszę również czołówkę, gdyż z reguły chodzę jesienią po tatrach ,a to dlatego że unikam tłumów.

  9. hmmmm…. 🙂
    Fajnie napisany artykuł. Podoba mi się, że strasz się obiektywnie pisać o trudnościach Orlej. Widzę, że szlak nie sprawił Ci problemów, a piszesz, że jest bardzo trudny. I tu się z Tobą zgadzam! W końcu Orla to znakowany szlak turystyczny, a nie droga wspinaczkowa…. A ja zetknęłam się z wypowiedziami, jakie to łatwe niemal prymitywne. Dlatego o tym piszę…
    Masz rację również, że nie można niczego demonizować i straszyć. Bo tak człowiek z domu by nie wyszedł….
    Z drugiej strony Orla Perć mocno by mnie zestresowała, gdybym miała iść tam bez lonży typu via ferrata. Dodam, że dla mnie subiektywnie (!) nie mowy o trudnościach technicznych na szlaku turystycznym wyposażonym w sztuczne ułatwienia tzw. A0. Jenak bez zabezpieczeń nie przeszłam bym nawet po banalnej, ale wąskiej ścieżki (bez trudności) nad solidną lufą. Co innego, gdy mam solidną asekurację. Mogę wykonywać wtedy ruchy/ przechwyty na granicy moich technicznych możliwości bezpośrednio nad 200 metrową pionową ścianą…. (choć w górach nie należy robić dróg o trudnościach, które nie wiadomo czy się zrobi) 😉
    Dlatego też jeśli mam być szczera to nie przepadam za tym szlakiem (nie lubię żelastwa, wolę wspinać się po skale), mimo, że widokowo tam jest pięknie….
    pozdrawiam 🙂

    • „choć w górach nie należy robić dróg o trudnościach, które nie wiadomo czy się zrobi”…..właśnie tu jest problem, skąd mam wiedzieć czy ja to zrobię czy nie, dopóki nie spróbuję :-)…kurcze czytam i oglądam o tej Orlej od miesiąca i wciąż nie wiem…..

      • Wieczna Tułaczka

        Skoro nadal się bijesz z myślami, to może za szybko jeszcze na Orlą? 🙂 Może spróbuj ten najłatwiejszy fragment, czyli Granaty albo Kozi Wierch + Granaty. Albo przejdź czarny szlak Żlebem Kulczyńskiego lub Zawrat od Gąsienicowej (jeśli już to zaliczyłaś, to z Granatami powinnaś spokojnie dać radę) 🙂 Pozdrawiam!

  10. Ojjj… jeżeli Granaty z całej Orlej są najłatwiejsze to aż strach pomyśleć… 🙂
    Ja tylko na tym krótkim odcinku byłam i w paru momentach naprawdę można się trochę zestresować. U mnie wynikało to z tego, że niezbyt byłam przygotowana na taką trasę (w sumie moja pierwsza w życiu przy tak eksponowanym terenie). Przeszłam jednak bez większych problemów, jedynie z mocniej bijącym sercem w paru momentach 🙂
    Absolutnie się zgadzam z tym, że w dobrych warunkach i z odpowiednim nastawieniem każdy może sobie poradzić ale oczywiście trzeba bardzo uważać.

  11. Nie przeszedłem jeszcze odcinka Kozia Przełęcz – Kozi Wierch, ale z pozostałych odcinków za najcięższy uważam Buczynowe Turnie, które Wieczna Tułaczka proponuje na początek. Jeżeli nie boicie się łańcuchów, to najprostszy, moim zdaniem, jest odcinek Zawrat – Kozia Przełęcz. Świetnie ubezpieczony, nie ma miejsc, w których poczułbym mocniejsze bicie serca – włącznie z drabinką. Na drugi ogień podałbym Zawrat – Świnica, potem Żleb Kulczyńskiego – Granaty i dopiero Buczynowe Turnie. Oczywiście mam na myśli wędrówkę po suchej skale. Nigdy nie wyszedłem w taką sobie pogodę. Przy śliskiej skale trudności na poszczególnych odcinkach mogą wyglądać inaczej.
    Tak przy okazji, jedni uważają, że ze słodyczy najlepsze jest piwo, ja uważam, że najtrudniejszym odcinkiem Orlej Perci jest Kościelec 😉 Przynajmniej dla mnie

    • Wieczna Tułaczka

      Trochę pitolisz jak potłuczony 😉 bo za najłatwiejszy uważam odcinek od Koziego po Granaty i ten fragment polecam na początek przygody z Orlą Percią. I jasno i wyraźnie to napisałam. Poza tym odcinek Zawrat-Świnica nie należy do Orlej Perci. Za najtrudniejszy uważam odcinek od Zawratu do Koziego.
      Cześć szlaku, którego nie masz na koncie jest najtrudniejszy. IMP. 🙂

  12. Hej. Teoretycznie Orla zaczyna się od Zawratu do Krzyżnego , jednak wśród wielu tatromaniaków jest przekonanie że jednak od Świnicy – czyli od pierwszego łańcuszka pod Świnicą do ostatniego przed Krzyżnem. Jak dla mnie lajtowo to można spokojnie sobie przelecieć w całości w jeden dzień nawet zaczynając od Kasprowego , pod warunkiem bardzo wczesnego wyjścia np. z Murowańca / trzecia rano / przy dobrej prognozie pogody. Przy upalnej pogodzie nie można zapominać o bardzo dużej ilości wody , oraz o zapasowej DOBREJ czołówce lub ewentualnie latarce z dodatkowymi kompletami baterii !!! Najtrudniejszy odcinek jak dla mnie to – upierdliwe kominki między Małym Kozim a Zmarzła Przełączką , Kozie Czuby , oraz Orlą Basztą a Buczynowymi Czubami . Dla innych np. wiele kobiet przy schodzeniu Żlebem Kulczyńskiego dostaje wręcz paraliżu , nie mówiąc już o magicznej szczelinie między Pośrednim a Skrajnym Granatem . Tutaj trzeba wykonać bardzo duży rozkrok / szpagat / i nie patrzeć w dół.

    • Wieczna Tułaczka

      Orla zaczyna się od Zawratu. 😉 A że wielu łączy pokonanie Orlej ze Świnicą albo zaczyna od Kasprowego, to już inna sprawa. 😉 BTW, odcinek pomiędzy Zawratem a Świnicą jest potocznie zwany Małą Orlą Percią. 🙂

      Dla mnie najtrudniejsze były Kozie Czuby, zresztą wszystkie miejsca opisałam w poszczególnych odcinkach (linki na dole artykułu), więc nie będę się powtarzać. 🙂
      Pozdro!

  13. Twój blog jest naprawdę super 🙂 Kiedy trzeba ostrzeżesz, podasz „suche” informacje (a jeśli także swoje odczucia, że było trudno, to przynajmniej to uzasadnisz, jak np. kwestie związane z Twoim wzrostem 😉 wobec czego osoby co mają po 2 metry wiedzą, że być może ta jedna trudność ich akurat ominie), uwielbiam relacje z przymrużeniem oka, zdjęcia są piękne (w ogóle jak to robisz…? Kiedy ja nie jestem na jakimś szlaku to tyle ludzi, że od razu się robi zator jak się na 1 fotkę zatrzymam, a wychodzę w góry rano).

    No ale pochwał narazie koniec, bo mam pytanie 🙂 Wybieram się na Orlą, parę razy w Tatrach byłam, uważam że co nieco już zobaczyłam, spróbowałam no i jak inaczej sprawdzić, czy się nadaję na Orlą, niż po prostu tam iść…? Oczywiście, podzieliłam sobie trasę na odcinki, czytam blogi, przewodniki, oglądam filmiki, ale…. Jak patrzę na Orlą i teren jakim prowadzi to oprócz trudności technicznych (które spróbuję pokonać i chce się z tym zmierzyć), widzę jeszcze jeden kłopot – trudności orientacyjne. Do rzeczy – wiem, że szlak jest znakowany na czerwono, ale czy naprawdę w miarę łatwo znaleźć te oznaczenia gdzieś w skałach? Bo obawiam się, że zboczę z trasy co i raz, te skały i przepaście wyglądają tak samo, a nie chciałabym wpędzić w kłopoty siebie albo kogoś.

    • Wieczna Tułaczka

      Staram się jak umiem, dzięki! 🙂
      A jeśli chodzi o oznakowanie Orlej Perci – jest bardzo dobre! Tylko w rejonie Pośredniego Granatu można przegapić oznakowanie, przy czym znaki udało mi się zgubić dopiero za drugim razem (co nie poskutkowało wpakowaniem się w trudny w teren, wręcz przeciwnie – ominięciem kilku skalnych trudności). Z tego co pamiętam reszta szlaku jest ewidentna. No i ilość wszelkiego rodzaju żelastwa też nie pozostawia wątpliwości. Oczywiście tyczy się to dobrych warunków, a nie jakiejś hiper-mega potężnej mgły, która pokryje całą grań.
      Pozostaje życzyć powodzenia. Do boju! 😀

  14. Witam, mam pytanie. Chciałabym zrobić kawałek Orlej, mam za sobą już Zawrat z HG, Świnice z obu stron, Kościelec, Szpiglas, Kozi z Piątki, Granaty w opcji: HG-Skrajny- Zadni-HG.
    Możesz mi poradzić który odcinek będzie najłatwiejszy z tych które biorę pod uwagę ( chcę stopniowa sobie trudności ):
    1. HG- Kozia Przelęcz- Kozi- Skrajny Granat – HG
    2. HG- Żleb Kulczyńskiego- Skrajny Granat – HG
    3. HG- Skrajny Granat- Krzyżne- HG.
    Co możesz mi też powiedzieć o Chłopku? Do którego odcinka pod względem trudności byś go porównała?
    Boję się że nie dam rady podczas zejścia z Kozich Czub i przy wejściu na Kominek pod Czarnym Mniszkiem
    Z góry dziękuję 🙂 Pozdrawiam!

    • Wieczna Tułaczka

      W sumie już stopniowałam trudności poszczególnych odcinków w tych opisach o Orlej Perci, ale mogę powtórzyć. 😉
      Najłatwiejszy będzie odcinek nr 2, czyli Żleb Kulczyńskiego – Skrajny Granat. Kominek pod Czarnym Mniszkiem pokonasz wtedy do góry, co nie jest takie trudne.
      Póżniej odcinek Skrajny Granat – Krzyżne. Najtrudniejszy jest ten pomiędzy Kozią Przełęczą a Kozim Wierchem – zostaw sobie go na sam koniec przygody z Orlą Percią. Jesli boisz się Kozich Czub, to weź zmierz się najpierw z Mniszkiem, potem z Buczynowymi Turniami, a wtedy zobaczysz czy będziesz miała dosyć czy będziesz chciała więcej. 😉

      Jeśli chodzi o Chłopka to szlak opisałam dokładnie tutaj: http://www.wiecznatulaczka.pl/mieguszowiecka-przelecz-pod-chlopkiem-odcinek-morskie-oko-kazalnica/. To dość trudny szlak, ale do zrobienia na spokojnie przy suchej skale. Jest nieco trudniejszy od Granatów, ale nieco łatwiejszy od Buczynowych Turni, przynajmniej w moich oczach. 😉

      Pozdrawiam i powodzenia!

  15. nigdy nie byłem w górach i nie będę,bo ryzyko jest zbyt wielkie i drogie ,ale dzięki waszym reportażom zdjęcia,filmy są imponujące z orlej perci,tatr dzięki którym poznałem całe trasy w tatrach nie wychodząc z domu i dlatego mam pojęcie o górach i podziwiam panie ,które są bez lęku wysokości czyli wyobraźni spadania w przepaść z wysokości kilkusetmetrowej jakby poszło coś nie tak a wielu właśnie zabiło się na tym szlaku nawet w tym roku .cieszy mnie to ze mamy w polsce tak odważne i zdrowe kobiety ,którym odradzam wychowywanie przyszłych swoich dzieci na taterników,alpinistów,bo wielu źle potem skończyło.pozdrowienia !

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*


*

Scroll To Top
bahis siteleri albet

kartal escort Pendik escort gay porno Wso shell Escort kusadasi

escort izmit , escort samsun , escort ankara , eskisehir escort ,