denizli escort beylikdüzü günlük kiralık daire www.escortservisi.xyz POMYSŁ NA ZIMOWY WEEKEND NA PODHALU escort eskişehir escort izmit escort bursa escort ankara
Kadıköy Escort Kadıköy Escort Maltepe Escort Ataşehir Escort Kadıköy Escort Ataşehir Escort
Kartal Escort
POMYSŁ NA ZIMOWY WEEKEND NA PODHALU

POMYSŁ NA ZIMOWY WEEKEND NA PODHALU

Pędząc w Tatry przez niemal całą Polskę często zapominałam o sielskiej krainie, jaka rozpościera się u stóp skalnych kolosów. Zapominałam to może nie do końca trafne stwierdzenie, bo przecież konsekwentnie stawiałam na górskie szlaki, świadomie omijając skarby Podhala. W myśl zasady – na to zawsze znajdzie się czas. Kiedyś…

Od niedawna, obok chęci zdobywania tatrzańskich szczytów rósł apetyt na odkrycie tego, co pod tymi Tatrami się skrywa. W związku z tym, do głowy wpadł mi ciekawy projekt, którego realizacja potrwa dobrych kilka miesięcy. I gdy tylko zaczęłam zbierać pomysły, układać je wszystkie w główce, nadarzyła się okazja na wyjazd na samym początku roku. Miałam zobaczyć Podhale Oczami Leszka.

Leszek Chmielewski zainspirowany pięknem polskich gór, odwiedził ten unikatowy zakątek naszego kraju i pokazuje go za sprawą wydanego przewodnika, zawierającego oryginalne motywy i stylowe bodźce, zachęcające do zagłębienia się w podhalański folklor. Zaś tenże zbiór pokus stał się moją inspiracją do zaplanowania weekendu na Podhalu w przemiłym towarzystwie Leszka! Czyż mogło być piękniej?

PRZEWODNIK PO PODHALU DO POBRANIA ZA FREE  TUTAJ

Przewodnik po Podhalu

Przewodnik ukazuje nowoczesne, ale pełne uroku i lokalnego stylu apartamenty oraz roznieca apetyty pokazując smaki z gór. Poleca jak spędzić czas na Podhalu i wreszcie, przedstawia ludzi z pasją, tworzących autentyczne regionalne produkty, wyróżniające się designem oraz wysoką jakością.

ZIMOWE PODHALE NA WEEKEND

W dzień mroźno, łatwo o wychłodzenie, śnieg i oblodzenia utrudniają poruszanie się lokalnymi ścieżkami, a zmrok jest bezlitosny i z uporem zapada kilka godzin wcześniej, niżbyśmy sobie tego życzyli. Takie warunki wymuszają dobre planowanie, bo weekend jest nie tylko po to, aby wycisnąć z niego jak najwięcej, jest również po to, aby odpocząć.

Poniżej moja trasa plus atrakcje, na jakie skusiłam się podczas pobytu pod Tatrami.

DZIEŃ 1

PRĘDÓWKA I GUBAŁÓWKA

Jak zacząć weekend na Podhalu to z hukiem, czytaj: z pięknym widokiem na całe Zakopane i Tatry! Z tego słynie Gubałówka, na którą bez wysiłku wjedziemy kolejką PKL lub wejdziemy pieszo. Ja oczywiście polecam spacer, ale nie ten klasyczny, to jest stromym zboczem wzdłuż torów kolejki, lecz z Kościeliska, przez niezwykle widokową polanę Prędówki oraz Butorowy Wierch.

Możesz zrobić tę pętelkę z Kościeliska lub Zakopanego, możesz skrócić sobie spacer korzystając kolejki – wszystko zależy od chęci i zasobów czasu. Ja zrobiłam to w ten sposób:

Stacjonowałam w Kościelisku, opodal drewnianego kościółka św. Kazimierza, a zatem ścieżka do góry narzuciła się sama. Wystarczyło skręcić w ulicę Śmiechówka i podążać uliczką wśród drewnianej zabudowy w górę, aż do ulicy Królewskiej, którą to biegnie szlak zielony. Dalej już za znakami wędrujemy przez Prędówkę na Butorowy Wierch (1160 m). Koniecznie trzeba zatrzymać się na dłużej przy kaplicy na Prędówce, skąd rozpościera się zapierająca dech w piersiach panorama na Tatry.

Stamtąd łatwy spacer dzieli nas od Butorowego Wierchu, który połączony jest z Gubałówką szerokim deptakiem, pełnym knajp, straganów i wszelkiej maści rozrywek (mniej lub bardziej udanych) dla turystów. Na Gubałówce jest zazwyczaj tłoczno, dużo się dzieje. A to za sprawą kolejki linowo-terenowej kursującej tu z centrum Zakopanego. Ja i tak najbardziej lubię popatrzeć na turnie, dumnie prężące się na horyzoncie. Tu mogę to zrobić na jednym z tarasów widokowych, popijając grzańca.

Wrócić możemy na kilka sposobów: wspomnianą kolejką, jednym ze szlaków do Zakopanego (najpopularniejszy jest wspomniany już czarny – jest on dość stromy, także przy oblodzeniu należy zachować czujność) bądź łagodnie nachyloną ulicą Salamandra do Kościeliska.

  • Cała pętelka zajmie nam około 3 godzin.
  • W razie potrzeby można skorzystać z komunikacji busowej, by szybko przemieścić się pomiędzy Kościeliskiem a Zakopanem. Bilet kosztuje ok.4 zł.
  • Spacer z Zakopanego do Kościeliska zajmie nam niewiele ponad godzinę.
Panorama z Prędówki

Panorama z Prędówki

Widok z Prędówki

Zbliżenie na Wielkę Koszystą, Waksmundzki Wierch, Żółtą Turnię oraz Orlą Perć i

Na Prędówce

Uwaga na niedźwiedzice! ;)

Szlakna Gubałówkę

Szlak pomiędzy Prędówką a Gubałówką

Szymoszkowa Polana

Po drodze mijamy wyciąg na Szymoszkowej Polanie

Gubałówka

Na Gubałówce

Mapa Podhale

Strzałka wskazuje kaplicę na Prędówce.
Cała mapa w wersji online na stronie www.compass.krakow.pl

BAZAR POD GUBAŁÓWKĄ

Będąc pod Gubałówką można zajrzeć na wielki bazar ulokowany vis á vis zakopiańskich Krupówek. Obok sztampowych souvenirów można znaleźć małe stragany, gdzie gaździny z okolicznych wsi wyprzedają stare rzeczy, z pozoru bezwartościowe rękodzieło, a tak naprawdę unikatowe pamiątki z prawdziwym podhalańskim charakterem. Gaździny spotkamy zazwyczaj we wtorki i piątki, utarte niegdyś jako dni handlowe.

Co kupić pod Gubałówką? Warto poszukać ładnych kożuchów, góralskich swetrów, skarpet i kapci, a także drewnianych naczyń – tego wszystkiego jest tu bez liku, a ceny należą do najbardziej konkurencyjnych w mieście. Tu także zakupimy najtańsze warzywa i owoce.

LOMPKI

A skoro jesteśmy w temacie zakupów… Lompki odkryłam dzięki broszurce Leszka. No i wpadłam. Bo projekty łączą nowoczesny styl z górskim sznytem, a takie połączenie uwielbiam. Do tego żarówki „edisonki”, mosiężna oprawa i otrzymujemy nieprzeciętny element wystroju wnętrz, przywodzący na myśl podhalańskie klimaty. Każda lompka jest ręcznie robiona i unikatowa. To jest dopiero pamiątka z Podhala! Nie wszystkie lompki wpisują się w mój gust, ale kilka skradło moje serce i już nie mogę się doczekać, kiedy zaświecą w moim domku.

Podhalańskie lampki

Najbardziej spodobała mi się lomka na pieńku. Chcę taką. :)

TERMY CHOCHOŁOWSKIE

Wstyd się przyznać, ale podczas niezliczonych wypadów w Tatry nigdy nie skorzystałam z basenów termalnych, tak powszechnych w tej części kraju. Tym razem przemarznięty tyłek + długi wieczór skutecznie rozbudziły we mnie ochotę wymoczenia się w ciepłych wodach. A skoro już się zdecydowałam, to rzuciłam się na głęboką wodę, czyli na największe baseny termalne na Podhalu – Termy Chochołowskie.

Baseny z gorącą wodą wydobywaną z głębokości niemal 3,6 km , jacuzzi, beczki solankowe, rwące rzeki, gejzery, siatki wspinaczkowe, zjeżdżalnie oraz największa strefa saun na Podhalu z panoramicznym widokiem na Tatry – to wszystko czeka na spragnionego uciech turystę.

O ile zjazd pontonem „Cebulą” przyprawił mnie o stan przedzawałowy, to baseny zewnętrzne skradły moje serce! Pływanie zimą na świeżym powietrzu to niesamowite doświadczenie.

Trzygodzinne wejście spokojnie starczy, by zrelaksować się w strefie basenowej.

Termy Chochołowskie

Było piekielnie gorąco!

DZIEŃ 2

JASZCZURÓWKA, TATRY Z OLCZAŃSKIEGO WIERCHU I HARENDA – WARIANT SAMOCHODOWY

Mając do dyspozycji własny środek transportu (lub posiłkując się lokalnymi busami) możemy urządzić sobie fantastyczną wycieczkę, świetną zarówno dla oka, jak i ducha.

Ruszamy z Zakopanego drogą Oswalda Balzera (kierunek Łysa Polana), by po chwili dotrzeć do Jaszczurówki, słynnej kaplicy zaprojektowanej przez Stanisława Witkiewicza, uważanej za klejnot architektury w stylu zakopiańskim. Uwaga na parking – ten znajduje się naprzeciw kaplicy na ostrym zakręcie, więc łatwo go przegapić.

Jedziemy dalej. Wkrótce osiągamy Toporową Cyrhlę, gdzie rozpościera się widok na Kotlinę Zakopiańską, z jednej strony otoczoną przez Tatry, z drugiej przez Pasmo Gubałowskie. Tutaj skręcamy na Olczę i wąską lokalną szosą dojeżdżamy na Olczański Wierch. Wielki krzyż przy drodze wyznacza najlepszy punkt widokowy w okolicy. Można tu podziwiać linię Tatr, rozpoczynającą się od Bielskich szczytów, przez piękny Lodowy, grań Orlej Perci i Świnicę po Tatry Zachodnie z Giewontem na czele.

Wycieczkę kończymy na Harendzie, obecnie dzielnicy Zakopanego. Tam koniecznie trzeba zajrzeć do Muzeum Kasprowicza (wstęp 9,50 zł godziny otwarcia w linku), mieszczącego się w domu poety. To było jego ukochane miejsce, wymarzone gniazdo. Obecnie to swoisty wehikuł czasu, przenoszący nas w epokę dwudziestolecia międzywojennego, kiedy to Zakopane i Podhale było ulubioną bazą największych artystów tamtego okresu. Gospodyni muzeum w przepiękny sposób opowiada o Harendzie i samym Kasprowiczu.

Na wycieczkę należy przeznaczyć max 3 godziny, bowiem samo zwiedzanie Harendy może pochłonąć ponad godzinę.

Olczański Wierch

Najlepsza panorama na Olczańskim Wierchu znajduje się przy krzyżu, ten zaś ustawiony jest przy samej szosie, więc nie idzie go przegapić. :)

Olczański Wierch, Podhale

Panorama z Olczańskiego Wierchu

Podhale Oczami Leszka

Zrobiłam zimę z Leszkiem! :D

Olczański Wierch, Podhale

I jak tu nie skakać z radości? :D

Muzeum Kasprowicza na Harendzie, Zakopane

Muzeum Kasprowicza na Harendzie

Muzeum Kasprowicza na Harendzie, Zakopane

Oryginalne wnętrza

HARENDA, TATRY Z BACHLEDZKIEGO WIERCHU I WILLA POD JEDLAMI – WARIANT SPACEROWY

Jeśli do Zakopanego przybyliśmy komunikacją publiczną, to możemy odbyć bliźniaczą wycieczkę na piechotę, korzystając z żółtego szlaku prowadzącego z Harendy z powrotem do Zakopanego. Na Harendę dojdziemy ulicą Kasprowicza (ok. 30-40 minut z centrum) lub busem z rejonu dworców. Oprócz wspomnianego wyżej muzeum polecam zwiedzić sąsiedni kościółek. Drewniana świątynia pochodzi z XVIII wieku, lecz w Zakopanem pojawiła się w nietypowy sposób. Otóż została przeniesiona z Zakrzowa (koło Kalwarii Zebrzydowskiej) po drugiej wojnie światowej. Wnętrza zdobione malowidłami (odświeżonymi przez zięcia Kasprowicza) robią niesamowite wrażenie.

Kiedy już poznamy niezwykłą historię Harendy udajemy się na widokowy spacer zboczem Bachledzkiego Wierchu (902 m). Żółty szlak z początku nabiera wysokości, ale już po kilku minutach wiedzie praktycznie płaską polaną. Na dobrą sprawę przez cały czas towarzyszy nam szeroka panorama na Tatry. Będę tam wracać, bo to przecudnej urody spacer.

Szlak kończy się w dzielnicy Antałówka. Polecam podejść kilka kroków na sąsiedni Koziniec, aby obejrzeć słynną Willę pod Jedlami, zbudowaną przez Witkiewicza i uważaną za jego najlepszy projekt. Mieszkała tu słynna rodzina Pawlikowskich, a później Zofia i Witold Paryscy, wybitni znawcy Tatr. Niestety willę można zwiedzać jedynie z zewnątrz, jednak uważam, że i tak warto się pofatygować.

Na wycieczkę należy przeznaczyć ok. 4 godziny (samo zwiedzanie Harendy potrwa godzinę).

Kościółek na Harendzie w Zakopanem

Kościółek na Harendzie skrywa piękne wnętrza

Bachledzki WIerch, Zakopane

Tatry Zachodnie z Bachledzkiego Wierchu

Bachledzki WIerch, Zakopane

Od Tatr Bielskich po potężny Lodowy Wierch

Bachledzki WIerch, Zakopane

Wpatrzona w Świnicę :)

Mapa Podhala

Strzałki wskazują Harendę, Olczański Wierch oraz Bachledzki Wierch.
Cała mapa w wersji online na stronie www.compass.krakow.pl

CMENTARZ NA PĘKSOWYM BRZYZKU

Skoro już dotarliśmy do Zakopanego to nie możemy pominąć miejsca, które stanowi szczególną wizytówkę miasta i jego historii. Mowa cmentarzu na Pęksowym Brzyzku. Ten mały skrawek ziemi, położony przy najstarszym kościółku w Zakopanem (przy ulicy Kościeliskiej) stał się miejscem wiecznego odpoczynku dla tak wielu wybitnych osób, zasłużonych w polskiej historii, kulturze i nauce, że samo wyliczenie nazwisk jest materiałem na obszerny artykuł. Wystarczy wspomnieć, że po warszawskich Powązkach i krakowskim cmentarzu Rakowickim to najważniejsza nekropolia w całym kraju! A moim skromnym zdaniem najpiękniejsza i najbardziej klimatyczna. Więcej o tym magicznym miejscu przeczytasz we wpisie: Duchy na Pęksowym Brzyzku.

TEATR WITKACEGO NA CHRAMCÓWKACH

Dla zmiany klimatu i wprowadzenie się w wieczorowy nastrój polecam udać się do… teatru! Ale jak to w Zakopcu bywa, nic nie jest takie do końca typowe. Teatr założyli studenci i absolwenci szkoły teatralnej z Krakowa, którzy chcieli tworzyć po swojemu. I tutaj wybór patrona nie był przypadkowy, bowiem teoria „Czystej Formy” Witkacego, mocno związanego z tatrzańskim regionem, stała się inspiracją przy tworzeniu spektakli i specyficznego klimatu przedstawień. Twórcy chętnie czerpią z dziedzictwa kulturowego Zakopanego, tak więc wieczór w tym teatrze będzie nie lada gratką dla każdego turysty, żywo zainteresowanego historią Podhala. Już sam budynek jest mocno osadzony w przeszłości, albowiem znajdował się tu słynny Zakład Wodoleczniczy dr Chramca, będący w czasach świetności miasta miejscem spotkań elity intelektualno-artystycznej.

Teatr Witkacego w Zakopanem

Fot. Teatr Witkacego (na stronie znajdziecie aktualny repertuar)

CO JEŚĆ?

Oczywiście warto sięgać po dania regionalne, a raczej lokalną kuchnią inspirowane. Bo trzeba wiedzieć, że to, co podawane jest obecnie w karczmach mocno odbiega od tradycyjnych posiłków jadanych dawniej przez górali. Skalne Podhale z surowym klimatem nigdy nie było krainą urodzajną, co rzecz jasna miało swoje odbicie w kuchni, której podstawą były grule (ziemniaki), kapusta i odpady po produkcji serów (serwatka, żyntyca), które zazwyczaj szły na handel.

Wraz z napływem turystów i dutków kuchnia ewoluowała, odwiedzający mieli swoje wymagania, toteż gaździny dwoiły się i troiły, by zaspokoić gusta szacownych gości. Obecnie za regionalne często uważa się dania, które z prawdziwą góralską kuchnią nie mają zbyt wiele wspólnego, jak choćby popularny placek po zbójnicku. Dzisiejsze dania stanowią swoistą mieszaninę dawnych potraw oraz współczesnych wynalazków i mówiąc szczerze, takie połączenie potrafi być naprawdę przepyszne. Jedno jest pewne – na Podhalu jedzenie jest ciężkie i kaloryczne. Ale czy nie tego potrzebujemy po całym dniu wrażeń?

No więc co wrzucić na ruszt?

  • Oscypki – Któż nie szaleje na ich punkcie? Najlepiej smakują te zakupione bezpośrednio w bacówce, ale uwaga: jedyne prawdziwe są z owczego mleka, a więc zakupimy je od maja do października (podczas wypasu owiec). Zimą możemy raczyć się podróbkami z mleka krowiego. Oscypki najczęściej pożeramy w postaci przekąski – idealnie podchodzą pod schłodzone piwko. Modne stało się także jedzenie grillowanego serka z dodatkiem konfitury z żurawiny. Oscypki najlepiej przewozić zawinięte w papier spożywczy (półpergamin).
  • Moskole – Uwielbiam! Tradycyjne placki z zagniecionych ugotowanych gruli, pyszne w swej prostocie. Różnicę robi sposób wypiekania – na rozgrzanej płycie paleniska. Najlepiej wchodzą z dodatkiem masła czosnkowego i piwka.
  • Kwaśnicę – Prawdziwa góralska kwaśnica gotowana jest tylko z kapusty kiszonej, na wędzonym żeberku (zazwyczaj świńskim). Póki co najbardziej smakowała mi kwaśnica w Gazdówce na samym dole Krupówek.
  • Łazanki z kapustą – Treściwe, proste i pyszne góralskie danie. Rzadko widzę je w kartach restauracji, ale jeśli dorwę to często zamawiam.
  • Pierogi z bryndzą – Udane połączenie tradycyjnego polskiego dania z góralskim posmakiem. Nadzienie z regionalnego serka ma intensywny, słony smak. Mniam.
  • Pstrąga – Gęsto występuje w bystrych podtatrzańskich strumieniach, więc grzechem byłoby nie promować tego smakołyku w regionie. Najczęściej serwuje się go w całości z grilla. Pyszne pstrągi w sosie czosnkowym podają w karczmie Bigosówka na Polanie Głodówka. Tak, na tej słynnej polanie z widokiem na Tatry, nieopodal punktu widokowego oraz schroniska.
  • Jagnięcina, cielęcina, baranina – Niegdyś górale mięso jadali z rzadka – zwyczajnie z biedy. Obecnie karty w podhalańskich restauracjach pękają w szwach od mięsnych potraw, przyrządzanych na różne sposoby: pieczone, duszone, grillowane, z ziołami, z oscypkiem, z moskolem, w sosie własnym. Do wyboru, do koloru. Polecam skosztować mięcho w zakopiańskiej karczmie Sopa przy ulicy Kościeliskiej, gdzie przed laty gościom przygrywał sam Sebastian Karpiel-Bułecka.
Oscypki

Mniam

Kwaśnica

Kwaśnica pysznie smakuje zimową porą

GDZIE SPAĆ?

Broszura Leszka podpowiada 4 adresy, miejsca szczególnie urokliwe, designerskie, zwyczajnie piękne. Pobyt w takich stylowych wnętrzach jest jak spełnienie marzeń. Oczywiście apartamenty mają swoją cenę i do tanich nie należą, ale z drugiej strony, na krótki weekendowy wypad można się szarpnąć i zafundować odrobinę luksusu. Rezerwacji należy dokonywać z pewnym wyprzedzeniem, gdyż chętnych na noclegi nie brakuje.

***

Komentarze są do Waszej dyspozycji. Polecajcie szczególne miejsca na Podhalu, sukcesywnie będę je odwiedzać. Rzecz jasna przygotowałam już listę najciekawszych zakątków, ale liczę, że coś mi umknęło, że czymś mnie zaskoczycie.

Górskie pozdro 🙂

Madzia / Wieczna Tułaczka 

Podhale

Kruca fuks! Co by tu jeszcze zwiedzić na Podhalu?

 

 

 

22 comments

  1. Ale wspomnienia… jeździłam.tam co roku.z.rodzicami jako dzieciak. Gubałówka.i cala reszta zawsze byly obskoczone 🙂

    Ale to bylo huuu 20 lat temu. Pobralam.Wasz. przewodnik.i jutro się zagłębię 😉
    Ps. Skad ten strój.Misia?

  2. Też mam przemiłe wspomnienia z dzieciństwa związane z Gubałówką 😉 Teraz choć mieszkam w Krakowie, rzadko odwiedzam Zakopane i jego okolicę. Odstraszają mnie te dzikie tłumy na szaklach, kicz, tandeta i drożyzna. Przerzuciłam się na nieco spokojniejsze Gorce czy Beskid Wyspowy, które polecam Ci z całego serca!

    • Wieczna Tułaczka

      Gorce znam i lubię, ale Beskid Wyspowy jeszcze przede mną. A i na Podhalu udało mi się znaleźć miejsca spokojne, a przepiękne widokowe. Będę szukać ich więcej. 🙂

  3. to fakt – Podhale jest super! ostatnio chodzi mi po głowie jakaś wycieczka właśnie po nim (a niekoniecznie po Tatrach) – chociaż te ostatnie też bardzo lubię. a swoją drogą według mnie właściwie każdy teren, który jest chociaż trochę górzysty, jest wart uwagi 🙂

    (aha, co do pierwszej propozycji – kiedyś muszę w końcu iść łoić południową ścianę Gubałówki 😀 trasa przez Butorowy swoją drogą! )

  4. Miejsca, które opisał faktycznie są super, ale jakoś nie mogę się przekonać do Podhala. Wszystko, co fajne ginie tam w morzu tandety i smogu. Zaniedbania i wady polskiego planowania przestrzennego i bezprawia budowlanego występują tam w zbyt wielkim, jak dla mnie natężeniu 🙁

    • Wieczna Tułaczka

      Masz rację, ale można tam również znaleźć szlaki, w oddaleniu od cywilizacji, gdzie piękne panoramy na Tatry grają pierwsze skrzypce. 🙂

  5. Ja się zastanawiam nad zimowym spacerem z 6 i 8 latkom. Rusinowa, wszystkie doliny reglowe, Kościeliska, Chochołowska, Gubałówka to wiem. Zimą chyba nie jest tam tak tłocznie jak latem? A może słowacka strona i dolina Białej Wody? Magda, a może Ty masz jakiś pomysł?

    • Wieczna Tułaczka

      Zimą przy dobrej pogodzie teżjest sporo ludzi, choć mniej niż latem. 🙂 Oprócz wspomnianej Polany Białej Wody polecam wycieczcę do Zielonego Stawu Kieżmarskiego. Z parkingu Biała Woda żółtym szlakiem. 🙂

      • Polecam zimą z dziećmi -Rusinową Polanę ,ale z Wierchu Poroniec .
        Początek lekko pod górę ,ale potem na samą polanę łatwo.
        W pogodny dzień widoki piękne,Tatry jak na dłoni.
        Warto założyć na obuwie raczki,mało kosztuje,a idzie się pewnie!

        • Wieczna Tułaczka

          Rusinowa to zawsze świetny pomysł, chociaż tu już wkraczamy na teren Tatr. 😉 Na blogu znajduje się dokładny opis tego szlaku. 🙂

  6. Ale kusicie muszę znaleźć wolny weekend i zacząć eksplorowac ten zupełnie nieznany dla mnie region

  7. Zimny Lech dodał Ci skrzydeł!

  8. świetne zdjęcia!

  9. Świetne pomysły na spędzenie weekendu w Tatrach. Z niektórych z nich chętnie sami skorzystamy 🙂 Zdjęcia z Gubałówki cudowne, aż chciałoby się tam być i oglądać tę panoramę na żywo 🙂

    • Wieczna Tułaczka

      Dzięki! Przy czym zdjęcia, które masz na myśli, są z Prędówki. 🙂 Polecam tam dotrzeć – warto! 🙂

  10. Lompki skradły także moje serce! Świetne są 🙂

  11. Super zdjęcia! szczególnie te z widokami

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*


*

Scroll To Top
Kocaeli Escort Bakırköy escort kaçak bahis siteleri milanobet kaçak bahis kaçak iddaa wso shell indir casino siteleri canl? bahis film izle

escort izmit , escort samsun , escort ankara , eskisehir escort ,

denizli escort beylikdüzü günlük kiralık daire www.escortservisi.xyz