Ponad Kozią Dolinką – Żleb Kulczyńskiego

Ponad Kozią Dolinką – Żleb Kulczyńskiego

Pomysł na przejście króciutkiego odcinka Orlej Perci (od Żlebu Kulczyńskiego do Zadniego Granatu) może wyda się niektórym co najmniej dziwny, jednak tym razem nie o Orlą mi się rozchodziło, a o przejście dwóch szlaków dojściowych, na których wcześniej nie miałam okazji postawić choćby jednej stópki 🙂 Prognozowane załamanie pogody też miało jakiś wpływ na wybór trasy, chciałam mieć pewność, że o 14.00 będę już rozkładać 4 litery w schronisku – tak właśnie było 🙂

ZAKOPANE – KUŹNICE – HALA GĄSIENICOWA – CZARNY STAW GĄSIENICOWY – ZMARZŁY STAW GĄSIENICOWY – ŻLEB KULCZYŃSKIEGO – ZADNI GRANAT – ZMARZŁY STAW GĄSIENICOWY – CZARNY STAW GĄSIENICOWY – HALA GĄSIENICOWA – KUŹNICE – ZAKOPANE

9 h – średni czas przejścia bez odpoczynków

szlak trudny – trudności występują na podejściu do Żlebu Kulczyńskiego i na odcinku Orlej Perci, pozostałe odcinki są łatwe i nie przysparzają problemów

 

KUŹNICE – HALA GĄSIENICOWA – CZARNY STAW GĄSIENICOWY szlak niebieski 2 h 20 min

Opis szlaku znajdziecie tutaj 🙂

CZARNY STAW – ZMARZŁY STAW szlak niebieski, żółty 50 min

Od stawu idziemy w lewo i poziomą ścieżką podążamy wzdłuż brzegu. Jak to w górach bywa, ścieżka zaczyna wznosić się po głazowisku. Przekroczywszy potoczek przepływający po kamieniach wchodzimy do ponurej kotlinki u stóp Granatów. Do pokonania mamy spory (ok. 150-metrowy) próg skalny zamykający od północy wyżej położony kocioł Zmarzłego Stawu. Szlak wiedzie zakosami, po czym dochodzi pod skalną stromą grzędę, którą pokonujemy bez ubezpieczeń. Miejsce nie jest trudne, ale wymaga podpierania się również odnóżami górnymi 😉 Następnie dochodzimy do rozwidlenia szlaków. Dalej prosto niebieskie znaczki wiodą na Zawrat, my odbijamy za szlakiem żółty w lewo. Po 5 minutach rozsiadamy się przy Zmarzłym Stawie 🙂

Szlak niebieski ponad Czarnym Stawem Gąsienicowym

Ścieżka ponad Czarnym Stawem Gąsienicowym

Czarny Staw Gąsienicowy

Czarny Staw Gąsienicowy

Wspomniany próg skalny...

Wspomniany próg skalny…

...pokonujemy głównie wyłożoną głazami ścieżką...

…pokonujemy głównie wyłożoną głazami ścieżką…

...nie licząc krótkiego odcinka skalnego ;)

…nie licząc krótkiego odcinka skalnego ;)

Ostatnie metry do stawu. Tam często korzystam z darmowego "doładowania" wody ;)

Ostatnie metry do stawu. Tam często korzystam z darmowego „doładowania” wody ;)

Zmarzły Staw Gąsienicowy (1787 m n.p.m.) jest niewielki, ma wymiary ok. 77 x 50 metrów, a jego głębokość sięga 3,7 metra. Nawet latem bywa pokryty krą lub lądem – stąd nazwa stawu. W 1993 roku A. Świętochowski patrząc na groźne urwiska otaczające staw powiedział: „Jeżeli bojaźń rodziła religie, dlaczegóż by nie miała zrodzić zachwytu?” – coś w tym jest, zwłaszcza, że znajdujemy się na progu groźnie wyglądającej Koziej Dolinki 😉

Zmarzły Staw

Zmarzły Staw

Zleb Kulczynskiego-Zadni Granat (8)

ZMARZŁY STAW – ŻLEB KULCZYŃSKIEGO szlak żółty, zielony, czarny 1 h 30 min

Od Zmarzłego Stawu idziemy w lewo żółtym szlakiem. Po chwili natrafiamy na doprawdy niewielkie trudności – jesteśmy zobligowani do wdrapania się na mały próg skalny.

Zadni Kościelec i Kościelec

Zadni Kościelec i Kościelec

Tyci tyci próg skalny ;)

Tyci tyci próg skalny ;)

Owa "bestia" z bliska ;)

Owa „bestia” z bliska ;)

Po kilkunastu minutach dochodzimy do rozdroża szlaków w dolnym piętrze Dolinki Koziej, skąd żółta ścieżka wiedzie dalej na Kozią Przełęcz (w prawo), a zielona na Zadni Granat skręca w lewo – i my chwilowo przerzucamy się na znaki zielone 🙂

Zleb Kulczynskiego-Zadni Granat (12)

W trakcie wędrówki towarzyszą nam widoki na grań Orlej Perci

Zleb Kulczynskiego-Zadni Granat (13)

Próg Koziej Dolinki

Kocioł Koziej Dolinki, leżący w górnej części Doliny Czarnej Gąsienicowej, wcięty jest dosyć porządnie, więc otaczające granie przewyższają go o jakieś 400 metrów. Co tu dużpo gadać, miejsce jest ponure, skaliste i wydaje się mało przystępne. Nie bez powodu sterczące tu ciemne urwiska otrzymały miano Czarnych Ścian. Ja mam pociąg do takich surowych klimatów, także Kozia Dolinka mnie urzeka 🙂 Jej nazwa nawiązuje do kozic, które chętnie przebywają w całej okolicy. Akurat tu nie miałam okazji ich spotkać, ale wierzę na słowo, że lubią pobrykać sobie po tych włościach 😉

No dobra, koniec lenienia się i rozkminiania szlagierowych tras przebieżek kamzików, wracamy na zieloną ścieżkę i po wygodnych stopniach idziemy dość łagodnie w górę. Kilkanaście minut gramolimy się przez zawalone złomami i blokami górne piętro dolinki i dochodzimy do kolejnego rozwidlenia szlaków. Szlak zielony odchodzi w lewo na Zadni Granat – tamtędy będziemy wracać, a tymczasem wybieramy znaki równie ponure co otoczenie.

Dalsza część szlaku obstawiona jest przez czarne oznaczenia.

Dalsza część szlaku obstawiona jest przez czarne oznaczenia.

Zleb Kulczynskiego-Zadni Granat (16)

Drabinka nad Kozią Przełęczą

Z Koziej Dolinki świetnie widać Zamarłą Turnię i słynną drabinkę

Kozia Dolinka. Wymalowałam przebieg naszej dalszej drogi :) Na czerwono zaznaczyłam oczywiście Orlą Perć, a wykropkowanie wskazuje Komin pod Czarnym Mniszkiem.

Kozia Dolinka. Wymalowałam przebieg naszej dalszej drogi 🙂 Na czerwono zaznaczyłam oczywiście Orlą Perć, a wykropkowanie wskazuje Komin pod Czarnym Mniszkiem.

Z początku wygodny chodniczek bieży zawalonym złomami dnem dolinki. Po przejściu płaskiego odcinka zaczynamy podchodzić w górę piargowym stożkiem, do wylotu charakterystycznego ukośnego żlebu, zwanego Rysą Zaruskiego. Miejsce to jest zacienione, więc na początku lata mogą zalegać jeszcze masy śniegu, które utrudniają przejście. Czeka nas mała wspinaczka 🙂 Z początku skalny próg pokonujemy bez łańcuchów, pierwsze metry są strome i niskie osoby muszą się trochę pogimnastykować. Bywa też ślisko, bo z wyżej położonej skały kapie woda…

Czarne ściany

Tuż przed nami wyrastają groźne wyglądające urwiska Czarnych Ścian.

Yhm, znów musiałam się nieźle rozkraczyć i mocno podciągnąć, coby pokonać ten niepozorny próg... Chciałam nawet się poddać - zagrać Kubusia Puchatka i poprosić o przepchnięcie  mojego kuperka wyżej, ale w końcu uniosłam się honorem i jakoś wlazłam na skały ;)

Yhm, znów musiałam się nieźle rozkraczyć i mocno podciągnąć, coby pokonać ten niepozorny próg… Chciałam nawet się poddać – zagrać Kubusia Puchatka i poprosić o przepchnięcie mojego kuperka wyżej, ale w końcu uniosłam się honorem i jakoś wlazłam na skały ;)

Żelastwa tu nie ma, więc trzeba radzić sobie po swojemu...

Żelastwa tu nie ma, więc trzeba radzić sobie po swojemu…

O właśnie tak! ;)

O właśnie tak! ;)

Następnie pokonujemy ograniczającą żleb skalną grzędę i docieramy pod stromy kominek ubezpieczony łańcuchami. Przechodzimy po skalnych płytach i dochodzimy do kolejnej stromej rynny, którą forsujemy z pomocą systemu klamer i łańcuchów.

Te odcinki wyposażone w łańcuchy pokonuje się bez większych problemów, kilka minut sprawnego podciągania i po kłopocie :)

Te odcinki wyposażone w łańcuchy pokonuje się bez większych problemów, kilka minut sprawnego podciągania i po kłopocie :)

Zleb Kulczynskiego-Zadni Granat (23)

Zleb Kulczynskiego-Zadni Granat (24)

Zleb Kulczynskiego-Zadni Granat (25)

Zleb Kulczynskiego-Zadni Granat (26)

Zleb Kulczynskiego-Zadni Granat (27)

Dopiero teraz wchodzimy do szerokiego Żlebu Kulczyńskiego. Nazwa pochodzi od nazwiska zoologa i działacza TT, który przeszedł nim jako pierwszy w 1893 roku.

Żleb Kulczyńskiego

Żleb Kulczyńskiego

Czeka nas wspinaczka po skałach, które są niestety gęsto i często przysypane piargami, więc uważajcie, bo można nieźle zjechać. Tomek w zamierzchłych czasach wakacyjnych obozów był świadkiem takiego sturlania się w Żlebie Kulczyńskiego. Na szczęście skończyło się na odrapaniach i wielkim strachu… Nam ani żwirki ani muchomorki 😉 nie rzuciły się pod stopy, więc bezpiecznie dotarliśmy do krzyżówki z Orlą Percią, ale o tym opowiem w następnym wpisie 🙂

Kozi Wierch,, Kozia Przełęcz Wyżnia i Kozie Czuby

Kozi Wierch,, Kozia Przełęcz Wyżnia i Kozie Czuby

Zleb Kulczynskiego-Zadni Granat (30)

Żleb Kulczyńskiego

Żleb Kulczyńskiego

Przejście od podstawy Rysy Zaruskiego do Żlebu Kulczyńskiego to dosyć trudny odcinek, porównałabym go do szlaku na Zawrat od Doliny Gąsienicowej. W dodatku zauważyłam sączącą się po skałach strużkę wody, a że wtedy był suchy okres w Tatrach, to wielce prawdopodobnie iż cholerstwo przelewa się tam na okrągło, a po intensywnych deszczach zapewne potrafi zalać konkretny odcinek szlaku. Musicie liczyć się z tym, że będzie ślisko, traficie na płaty śniegu, a już na pewno na osypujące się piargi.

Mnie osobiście czarny i ponury szlak przypadł do gustu, choć zdaję sobie sprawę, że gdyby przyszło mi nim schodzić, to moja ocena wyglądałaby mniej więcej tak: „stromy, upierdliwy, męczący” itd. 😀 Nie bez powodu szłam tędy w górę – nie odkrywam Ameryki mówiąc, iż zdecydowanie łatwiej jest w trudnym terenie podchodzić niż schodzić. Wy też miejcie to na uwadze planując swoje wędrówki.

A dalszy przebieg szlaku na Zadni Granat tutaj. 🙂

 

One comment

  1. Dolną część Żlebu Kulczyńskiego miałem okazję widzieć tylko raz, schodząc z Perci. Pamiętam, że mi się wtedy cały żleb podobał, zgadzam się, że schodzenie jest kłopotliwe, a może być i bardzo kłopotliwe przy śliskich skałach. Nie mam ani jednego zdjęcia z tamtej mojej wycieczki i kompletnie nie pamiętam tego miejsca więc dzięki za przypomnienie:-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*


*

Scroll To Top
bahis siteleri albet

kartal escort Pendik escort gay porno Wso shell Escort kusadasi

escort izmit , escort samsun , escort ankara , eskisehir escort ,