Świnica przez Zawrat – opis szlaku

Świnica przez Zawrat – opis szlaku

Szlak na Świnicę przez Zawrat to dość długa i wyczerpująca wycieczka, ale oferuje rozległe i wręcz klasyczne widoki. Na trasie czekają nas fragmenty wspinaczki skalnej – odcinki te wymagają wcześniejszego obycia w skalnym terenie. Oczywiście wszystkie te trudności są do przejścia, ale osoby bojące się przepaści i niepewne swoich umiejętności powinny się dwa razy zastanowić przed wyjściem na ten szlak. Zwłaszcza, że w przypadku załamania pogody czy oblodzeń trudności znacznie wzrastają! Przy suchej skale nie miałam problemów z przejściem tego szlaku, jednak zauważyłam, że nie każdy będzie czuł się równie swobodnie 😉 Dla jednych Zawrat to „pikuś” dla innych spore wyzwanie – więc jeśli nie jesteście pewni czy iść to nabierzcie lepiej doświadczenia na łatwiejszych szlakach. Liczba ofiar śmiertelnych w rejonie Zawratu mówi sama za siebie… Dodam, że szlak na Świnicę przez Zawrat to świetny trening, a może nawet próba generalna przed wyruszeniem na Orlą Perć.

Tatry Swinica przez Zawrat

ZAKOPANE – KUŹNICE – BOCZAŃ – PRZEŁĘCZ MIĘDZY KOPAMI – HALA GĄSIENICOWA – CZARNY STAW GĄSIENICOWY– ZMARZŁY STAW GĄSIENICOWY– ZAWRAT – ŚWINICA – PRZEŁĘCZ ŚWINICKA – PRZEŁĘCZ LILIOWE HALA GĄSIENICOWA – PRZEŁĘCZ MIĘDZY KOPAMI – DOLINA JAWORZYNKI – KUŹNICE – ZAKOPANE

9 h 30 min –  średni czas przejścia bez odpoczynków

trasa trudna – na znacznej części szlaku (Zmarzły Staw – Zawrat – Świnica – Świnicka Przełęcz) występują trudności i eksponowane miejsca, są one ubezpieczone dużą ilością łańcuchów i klamer

 

KUŹNICE – BOCZAŃ – PRZEŁĘCZ MIĘDZY KOPAMI – HALA GĄSIENICOWA – CZARNY STAW Gąsienicowy szlak niebieski 2 h 20 min

Zainteresowanych opisem tego znanego odcinka odsyłam tutaj.

Kościelec

W drodze nad Czarny Staw Gąsienicowy.

CZARNY STAW – ZMARZŁY STAW – ZAWRAT  szlak niebieski 1 h 50 min

Szlak na Zawrat opisałam już jakiś czas temu, więc zwyczajnie podaję odnośnik, coby drugi raz nie pisać tego samego 😛 Powtórzę tylko moje osobiste uwagi dotyczące tego odcinka. Droga na Zawrat jest trudna, ale nie hardkorowa. Przy suchej skale, największym niebezpieczeństwem są chyba mijanki z ludźmi złażącymi z góry. W wielu miejscach jest bardzo wąsko, a do przepaści całkiem blisko, więc niejednokrotnie musiałam „przytulić” się do skały. Ja trafiłam na optymalne warunki i szło się całkiem dobrze, ale wyobrażam sobie, że przy deszczu czy oblodzeniu nie jest już tak wesoło, do tego dochodzi spory ruch i tragedia gotowa. Ścieżka za Zawrat jest naprawdę stroma i znacznie lepiej podchodzi się do góry niż schodzi na dół, więc apeluję do tych, którzy się jeszcze zastanawiają, w którym kierunku przejść szlak – łatwiej i bezpieczniej jest na Zawrat wchodzić niż schodzić. Te uwagi dotyczą oczywiście szlaku od strony Doliny Gąsienicowej, bo wariant z Doliny Pięciu Stawów jest zwyczajnie łatwy i nie straszy żadnymi trudnościami.

otoczenie Czarnego Stawu

Nad nami góruje najtrudniejszy fragment Orlej Perci, od lewej Kozi Wierch, Kozie Czuby, Zamarła Turnia, Zmarzłe Czuby.

Szlak niebieski w okolicy Zmarzłego Stawu.

Rozstaj szlaków nad Zmarzłym Stawem, od lewej Zmarzła Przełęcz, Zmarzłe Czuby, Mały Kozi Wierch.

Schemat szlaku na Zawrat.

Szlak za Zawrat. Na żółto zaznaczony jest odcinek ubezpieczony łańcuchami i klamrami.

Zawratowa Turnia i Zadni Kościelec

Zawratowa Turnia (2247 m) i Zadni Kościelec (2162 m)

Szlak niebieski prowadzi powyżej stawu.

Zmarzły Staw

mijanka na szlaku

Typowy obrazek ze szlaku na Zawrat…

Widok na Dolinę Gąsienicową

Widok z Zawratu w stronę Doliny Gąsienicowej jest ograniczony. Na pierwszym planie Żółta Turnia.

Spojrzenie na początek Orlej Perci.

Mały Kozi Wierch 2228 m

szczyty nad Doliną Pięciu Stawów

Dolina Pięciu Stawów

Dolina Pięciu Stawów Polskich

Zadni Staw Polski

Zadni Staw Polski

panorama z Zawratu

źródło: www.poznajtatry.pl

ZAWRAT – ŚWINICA szlak czerwony 1 h

Skoro już ogarnęliśmy przełęcz, to czeka nas teraz kolejne wyzwanie pod postacią „Małej Orlej Perci”. Ten odcinek szlaku właśnie tak jest potocznie nazywany, co może zobrazować czekające nas trudności. Początkowo szlak prowadzi łatwym terenem poniżej Zawratowej Turni. Przechodzimy żleb spadający spod Niebieskiej Turni i trawersujemy pod skalnymi ścianami Gąsienicowej Turni. Ścieżka jest wąska, w wielu miejscach prowadzi tuż nad przepaścią po lewej stronie – na szczęście pomocą służą łańcuchy i klamry. Dalej szlak pnie się stromo pod górę (łańcuchy) i dochodzi do charakterystycznego komina, gdzie zamontowano łańcuch oraz drabinkę z klamer. Jest to chyba najtrudniejsze miejsce na tym odcinku, na dodatek klamry są umocowane troszkę za rzadko, co może być dla niektórych utrudnieniem. W tym miejscu często robią się zatory, bo sporo ludzi schodzi w przeciwnym kierunku. Oczywiście kominem łatwiej jest wejść (zgodnie z opisywanym kierunkiem) niż zejść. 

otoczenie Doliny Pięciu Stawów

Spojrzenie na Dolinę Pięciu Stawów….

… i trawersujemy zbocza wąskim chodnikiem.

… i trawersujemy zbocza wąskim chodnikiem.

Początek szlaku na Świnicę

Spojrzenie w kierunku Orlej Perci

Spojrzenie w tył na Mały Kozi Wierch (2228 m) i duży Kozi Wierch (2291 m)

To miejsce jest silnie eksponowane, ale w asekuracji pomaga łańcuch.

Wąska półka skalna, podcięta jest niezłym urwiskiem…

kolejne ubezpieczone miejsce

Spojrzenie w tył szlaku.

Komin, najtrudniejsze miejsce na szlaku.

Przed nami komin.

Komin

Zdaje się, że jest najtrudniejsze miejsce na szlaku.

żelastwo z bliska

Zbliżenie pokazuje, że nie taki diabeł przy suchej skale straszny ;)

Kolejne łańcuchy wyprowadzają nas do grani w pobliżu Gąsienicowej Przełączki. Pod szczytem dochodzimy do miejsca, w którym dołącza do nas szlak wiodący z Przełęczy Świnickiej. Zostaje nam jeszcze 5 minut podejścia: . ścieżka wspina się wąską, dość eksponowaną granią na główny wierzchołek Świnicy. W jednym miejscu szlak sprawia kłopoty osobom niskim, bo do pokonania mamy dość wysoką i w miarę gładką skałę i jak to w Tatrach bywa, często robią się w tym miejscu zatory. Trzeba mocno podciągnąć się na łańcuchu albo zwyczajnie w świecie ominąć ten trudniejszy odcinek z lewej strony po głazach. Raz przechodziłam po łańcuchu, raz skrótem i faktycznie łatwiej było obejściem 😉 Ze Świnicy rozpościera się fenomenalna panorama na leżącą pod nami Dolinę Pięciu Stawów, na Krywań i bliski masyw Kościelca.

Fotka stylizowana ;)

Cały czas towarzyszą nam cudne widoki na Dolinę Pięciu Stawów :)

Ostatnie metry podejścia na Świnicę.

Łańcuchy tuż pod krzyżówką ze szlakiem czerwonym ze Świnickiej Przełęczy.

To miejsce może okazać się nieco problematyczne dla początkujących trrekingowców.

To już ostatnie trudności przed szczytem. Trzeba się tu trochę powyginać lub nieco niżej odbić w lewo i ominąć łańcuchy (a przy okazji ludzi). W sumie prawą stroną też można :P

Świnica

Świnica

Widok na Kościelce

Od lewej Hala Gąsienicowa – wyłaniająca się z chmur 😉 grań Kościelca (jak nisko się wydaje!) i na pierwszym planie Kościelec oraz Zadni Kościelec.

Widok spod szczytu w kierunku Orlej Perci.

Widok spod szczytu w kierunku Koziego Wierchu, hmmm…. w kierunku chmur to na pewno ;)

Widok w kierunku Doliny Pięciu Stawów.

W dole widać szlak na Zawrat z Doliny Pięciu Stawów, który zgrabnie omija bulwiastą Kołową Czubę.

Dolina Pięciu Stawów

Otoczenie Doliny Pięciu Stawów.

Podejście na Świnicę jest porównywalnej trudności, a może i ciut łatwiejsze od szlaku na Zawrat z Doliny Gąsienicowej. Jest kilka miejsc, gdzie poruszamy się o krok od przepaści, owszem, ale do tego właśnie zamontowano łańcuchy, byśmy w tę przepaść nie wpadli. Szlak na Świnicę przez Zawrat trzeba obiektywnie uznać za trudny, choć mnie osobiście nie sprawił większych problemów, ale pamiętajcie, że mówię tu o przejściu szlaku w warunkach letnich. Trudności techniczne nie są moim zdaniem jakieś wielkie, one tylko się takie wydają w otoczeniu przepaścistego terenu 😉 Jeśli nie macie większych lęków psychicznych (tzw. wrażliwości na ekspozycję, lęków przestrzeni czy innego dziadostwa) to fizycznie powinniście dać radę!

Poniżej linki do panoram ze Świnicy (z podpisami) oraz filmików ze szlaku:

panorama I

panorama II

filmik I

filmik II

filmik III

 

ŚWINICA – PRZEŁĘCZ ŚWINICKA – szlak czerwony 40 min

Zdjęcia i opis trudności znajdziecie w tym poście. Ten odcinek też już zdążyłam popełnić na blogu, a w ślad za Michelle, liderką ruchu oporu z Allo Allo „nie będę powtarzać” 😉

Ze szczytu schodzimy skalną grzędą z powrotem do rozdroża szlaków pod szczytem. Wybieramy znaki czerwone, które sprowadzają nas skalną rynną z łańcuchami do małego wcięcia skalnego zwanego Wrótkami. Po jego przejściu czeka nas trawers Żlebu Blatona. Nie wygląda on na trudny i łańcuchy zdają się niepotrzebne, ale lepiej się ich trzymać, bo żleb jednak jest podcięty pionowymi urwiskami. Po przejściu Blatona skręcamy w lewo i dalej skalnym terenem sukcesywnie obniżamy się w dół. Dochodzimy do niedużej rynny, której pokonanie ułatwia łańcuch. Dalsze zejście nie sprawia już kłopotów technicznych 🙂 Schodzimy przez ok. 10-15 minut stromo po kamiennych stopniach do Przełęczy Świnickiej.

otoczenie Doliny Cichej

1.Cicha Dolina, 2.Tomanowa Dolina, 3.Rycerowa Kopa (1902 m), 4.Magura Rycerowa (1997 m), 5. Tomanowy Wierch Polski (1977 m), 6.Smreczyński Wierch (2068 m), 7.Krzesanica (2122 m), 8.Małołączniak (2096 m), 9.Kopa Kondracka (2005 m), 10.Goryczkowa Czuba (1913 m), 11.Pośredni Wierch Goryczkowy (1874 m)

Hruby Wierch i Krywań

Hruby Wierch i Krywań

PRZEŁĘCZ ŚWINICKA – PRZEŁĘCZ LILIOWE szlak czerwony 25 minut

Z przełęczy idziemy prawie cały czas płasko po dużych i całkiem wygodnych skalnych blokach – trawersujemy południowe zbocze Pośredniej Turni, mijamy Skrajną Przełęcz oraz obchodzimy wierzchołek Skrajnej Turni. Z jednej strony człowiek jest już zmęczony i dziękuje w myślach za niemal płaską ścieżkę, z drugiej strony szkoda tych Turni… W każdym razie bez przeszkód docieramy do Przełęczy Liliowe (1952 m), która jest uważana za granicę pomiędzy Tatrami Wysokimi a Zachodnimi.

Spojrzenie w tył na przebyty szlak.

Pośrednia Turnia i Świnica

Doskonale widać wydeptaną ścieżkę na Kasprowy Wierch.

Grań Czerwonych Wierchów, Kasprowy Wierch, w tle Giewont.

Z tej perspektywy widać dwa wierzchołki Świnicy.

Świnica, na pierwszym planie Pośrednia Turnia.

Walentkowy Wierch po lewej, w tle Hruby Wierch i Krywań.

Walentkowy Wierch po lewej, w tle Hruby Wierch i Krywań.

PRZEŁĘCZ LILIOWE – HALA GĄSIENICOWA szlak zielony 1 h 15 min

Ścieżka jest prosta i pozbawiona jakichkolwiek trudności. Schodzimy trawiastym zboczem po wygodnych kamiennych stopniach. czyli nudy, nie licząc genialnych widoczków na szczyty w Dolinie Gąsienicowej 😛 Wkrótce po lewej stronie dochodzi do nas żółty szlak z Kasprowego, a po kolejnych minutach docieramy pod dolną stację kolejki narciarskiej, gdzie łączy się z naszą ścieżką szlak czarny schodzący bezpośrednio z Przełęczy Świnickiej. Od tego miejsca zostaje nam kilkanaście minut spacerku szerokim i prawie płaskim deptakiem do Murowańca. 

Widok na Dolinę Gąsienicową.

Kościelec i Zadni Kościelec, po prawej Świnica.

Dolina Zielona Gąsienicowa

Otoczenie Doliny Zielonej Gąsienicowej.

Dolina Gąsienicowa - Granaty

Dolina Gąsienicowa

Świnica z wielu miejsc wygląda potężnie.

Świnica

HALA GĄSIENICOWA – PRZEŁĘCZ MIĘDZY KOPAMI – DOLINA JAWORZYNKI – KUŹNICE szlak niebieski, żółty 1 h 30 min

Dokładny opis szlaku znajdziecie w tym poście. Mówiłam, że nie będę powtarzać 😉

Widok z Hali na Dolinę Gąsienicową

I na koniec klasyk: widok z Hali Gąsienicowej.

EPILOG

Wrażenia po tej wycieczce miałam wyśmienite: przyjemnie było się „powspinać” po skałach, widoki na całej trasie dokazywały, ale przyznam, że to kolejny dzień w Tatrach zapamiętałam nieco intensywniej 🙂 Jako że zapowiadali burze, to zaplanowałam szlak stosunkowo lajtowy i niezbyt długi, dokładnie wejście na Małołączniak przez Kobylarzowy Żleb i zejście z Kopy Kondrackiej do Kuźnic. Mieliśmy wstać jako te ranne ptaszki i 14.00 w porywach o 15.00 być z powrotem w Zakopcu i dzielnie znosić burzę na Krupówkach 😛  Yhhhmm, zaczęło się od tego, żeśmy zaspali konkursowo, a skoro było już po 8.00…sami siebie przekonywaliśmy, że zanim się zbierzemy i wyruszymy to burza zastanie nas najpewniej gdzieś hen wysoko na szlaku!

Około 10.00 nastąpiło kolejne przebudzenie: „Kurczę, a może trzeba było wyjść po 8.00? Zobacz świeci słońce!! Jakoś nie widzę, żeby te burzowe chmury się zbierały… A może dopiero na wieczór się skiepści? Eeeee, jak teraz wyjdziemy, to na 100% burza nas złapie„. Ta gorąca dyskusja trwała jakiś czas, w rezultacie grubo po 13.00 mnie olśniło, wyskoczyłam z łóżka jak z procy i zarządziłam: „Idziemy, szkoda dnia! Latarkę mamy, więc spokojnie zejdziemy z Kopy, co najwyżej nieco nas zmoczy…”

Takim oto rzutem na taśmę znaleźliśmy się o godzinie 15.00 na Przysłopie Miętusim. W międzyczasie trochę się rozpadało, chmurek przybyło, ale my pełni werwy i humoru naparzaliśmy ostro w górę ile fabryka dała! 😀 Nasze zamiary zdobycia Małołączniaka zweryfikowały pierwsze pioruny… Ni z gruchy, ni z pietruchy czarne chmurzyska spowiły Wierchy i waliły piorunami zdecydowanie zbyt blisko i zbyt głośno! Mówią, że mam coś z wariatki, jednak pierwiastek zdrowego rozsądku wziął nade mną górę i sprowadził grzecznie z powrotem na Przysłop. Tam moja wrodzona inteligencja podpowiedziała mi, żeby nie schodzić niebieskim szlakiem (bo błotko nas zniszczy) a skorzystać z pewniejszego zejścia czarną Ścieżką nad Reglami do Doliny Kościeliskiej. I to był o tyle szczwany i przebiegły plan, że z każdym krokiem zbliżaliśmy się do tłumów i cywilizacji w Kościeliskiej, to tak asekuracyjnie, w razie gdyby te pioruny nas jednak dogoniły 😉

Na kwaterę wróciliśmy cali i zdrowi, choć przemoczeni. Wtedy zaczął się telefoniczny kocioł: „Nic wam nie jest? Wszystko w porządku?” Okazało się, że tego dnia kilka osób zostało porażonych piorunem w Dolinie Kondratowej. Chwyciłam mapę, przeliczyłam trasę… O rety! Gdybyśmy jednak wcześniej się ruszyli, to właśnie w momencie burzy byśmy się znaleźli w złym miejscu o złym czasie…

 

PRAKTYCZME RADY

* Bus z Zakopanego do Kuźnic kosztuje 3 zł. Jeździ z PKS-u przez Aleje 3 Maja, ul. Zamoyskiego, Rondo Kuźnickie od 6.00 rano (w sezonie bywają też kursy wcześniejsze).

* Droga do Kuźnic jest dostępna tylko dla pojazdów uprzywilejowanych – czyli nie dla turystów 🙂 Pozostaje bus albo spacer z buta (ok. 20-25 minut z Ronda Kuźnickiego – teraz Jana Pawła II).

* Bilet do TPN – 5 zł normalny, 2,5 zł ulgowy, 25 zł 7-dniowy normalny, 12,50 zł 7-dniowy ulgowy.

* Odcinek Zawrat – Świnica jest trudniejszy od odcinka Świnica – Świnicka Przełęcz, więc najlepiej przejść szlak w opisywanym kierunku, bo łatwiej pokonywać trudności w górę niż w dół.

* Oczywiście w razie śliskiej czy oblodzonej skały należy zachować szczególną ostrożność i korzystać z każdej formy sztucznych ubezpieczeń na szlaku.

* Świnica, podobnie jak Giewont, w czasie burzy ściąga na siebie pioruny, więc zwiewajcie z grani!

*Można sobie skrócić trasę i z Liliowego dalej podążać głównym grzbietem Tatr przez Beskid na Kasprowy Wierch (20 min). Z Kasprowego, wiadomo, płacimy 40 zł haraczu i zjeżdżamy w dół kolejką. Szczegółowy cennik znajdziecie na stronie PKL. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by zejść z Kasprowego szlakiem zielonym do Kuźnic (ok. 2 h 40 min).

 

10 comments

  1. Jak już będę baardzo stara i niezdatna do łażenia po górach to widok z Hali Gąsienicowej (+ obowiązkowy fiolet wierzbówki kiprzycy) będzie nawiedzał mnie w snach 🙂 I chyba nigdy się nie znudzi. A co do trasy to myślę, że przedstawiony przez Ciebie kierunek jej pokonywania jest lepszy od odwrotnego, właśnie z uwagi na podchodzenie na Zawrat i przechodzenie kominka pod górę. Pozdro 🙂

  2. Jak już będę baardzo stara i niezdatna do łażenia po górach to widok z Hali Gąsienicowej (+ obowiązkowo wierzbówka kiprzyca) będzie mnie nawiedzał w snach 🙂 I chyba nigdy się nie znudzi. Co do trasy to myślę, że przedstawiony przez Ciebie kierunek jej pokonywania jest dużo lepszy, między innymi z uwagi na podchodzenie na Zawrat, a nie schodzenie i wchodzenie pod górę tym kominkiem. Pozdro 🙂

  3. Ciekawi mnie to, że na odcinku Zawrat-Świnica zdarza się tyle wypadków. O ile zimą jest to całkowicie zrozumiałe, to latem…? Idąc tam spodziewałam się jakiegoś hardkoru, a okazało się, że owszem, jakieś tam odcinki wymagające podwyższonej uwagi są, ale ogólnie rzecz biorąc szlak jest bardzo przyjemny i wydaje mi się, że miano „Mała Orla Perć” fajnie pasuje – jest dobrą rozgrzewką przed zmierzeniem się z tą „dużą” 😉

    Z Twojego opisu wynika, że w tym samym czasie kiedy byliście na Czerwonych Wierchach, ja wędrowałam po Rohaczach (czyżby był to długi sierpniowy weekend 2011? 🙂 ).

  4. Też uważam, że to bardzo fajny szlak. Ale trza uważać przy oblodzeniu/zamoknięciu.

    Fajnie to opisałaś 🙂

  5. Zdjecie z odbiciem chmur w jeziorze – swietne! <3 <3 <3
    Pamietam moja ostatnia wizyte na Zawracie – musielismy zawracac z Zawratu, bo znienacka zaczal padac deszcz…

  6. Świnica to jeden z moich ulubionych szczytów. Przeszłam opisaną trasą w przeciwnym kierunku i przyznam, że schodzenie ze Świnicy na Zawrat dostarczyło mi wielu wrażeń. Tym bardziej, że kilkanaście minut wcześniej na tym odcinku zginęła jedna osoba… Trzeba w górach być uważnym i słuchać intuicji. 🙂

  7. Też uważam że to bardzo fajny szlak w szczególności że był to mój pierwszy szlak pokonany w Tatrach. W szczególności cieszę się że pokonałem go właśnie w drugą stronę dodatkowo we mgle i w deszczu. Zejście Zawratem w takich warunkach faktycznie robi wrażenie i zdecydowanie jest trudniejsze. Dodatkowo oznaczenia czasu na szlakach mają się nijak do realnego wejścia na dany szczyt czy przełęcz faktycznie ktoś powinien to zweryfikować.Faktycznie wejście od Murzasichle na Świnice i zejście Zawratem do Murowańca zajęło praktycznie cały dzień. Powodzenia życzę

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*


*

Scroll To Top

kartal escort Pendik escort gay porno bursa escort